Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna jest dokumentem przygotowującym do zawarcia umowy przyrzeczonej.

Koreksowa regulacja umowy przedwstępnej mówi tylko tyle, że taka umowa może być zobowiązaniem złożonym przez jedną lub dwie strony umowy do zawarcia umowy przyrzeczonej (w przypadku przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości kreującą obowiązek zawarcia umowy zobowiązującej do rozporządzenia nieruchomością) oraz umowa taka powinna zawierać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej (m.in. określenie przedmiotu sprzedaży, ceny, itp.).

Umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości klienci wybierają z różnych powodów, m.in. chcą mieć czas na ustalenie szczegółów umowy przyrzeczonej (np.: ustalić sposób wykończenia nieruchomości), chcą uzyskać kredyt na zakup nieruchomości. Jednym z częstych powodów jest chęć dokładnego sprawdzenia stanu prawnego kupowanej nieruchomości (m.in. zajrzenia do księgi wieczystej w celu i zobaczyć czy nie zawiera ona wpisów hipotek, ciężarów i ograniczeń a także wzmianek i ostrzeżeń o toczących się postępowaniach) oraz zweryfikowania rzetelności obu stron sprzedaży.

Z uwagą należy przeczytać także wszystkie postanowienia umowy, na podstawie których oświadczamy, iż sprzedawca wywiązał się ze wszystkich zobowiązań wynikających z umowy.

Umowa przedwstępna może być zawarta w dowolnej formie.

Jednakże w pewnych przypadkach warto rozważyć czy nie zawrzeć umowy przedwstępnej w takiej samej formie, jaka jest wymagana od umowy przyrzeczonej. Doskonale to można przedstawić na przykładzie umowy sprzedaży nieruchomości. Przepisy wymagają od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości aby była ona zawarta w formie aktu notarialnego. Zawarcie umowy sprzedaży nieruchomości w innej formie niż wymagana forma aktu notarialnego oznacza, że taka umowa będzie nieważna prawnie i nie dojdzie do skutecznego przeniesienia prawa własności do nieruchomości. Wracając do przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości – może ona być zawarta w dowolnej formie, jednakże zawarcie przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego oznacza, że każda ze stron może wymagać od drugiej strony zawarcia umowy przyrzeczonej; w przypadku zawarcia przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w innej niż akt notarialny formie, każda ze stron umowy może jedynie żądać zapłaty odszkodowania za szkody powstałe w wyniku niedojścia do skutku umowy przyrzeczonej.

Aby sama przedwstępna umowa sprzedaży nieruchomości była ważna musi zawierać jeden istotny element – umowa taka musi określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej. Przy umowie sprzedaży do koniecznych elementów umowy należy zaliczyć:

  1. dokładne oznaczenie stron umowy;
  2. określenie przedmiotu umowy sprzedaży (precyzyjny opis nieruchomości);
  3. oznaczenie ceny sprzedaży nieruchomości (przykładowo ceną sprzedaży może być konkretna kwota lub opisanie sposobu jej wyliczenia).

W przedwstępnych umowach sprzedaży można podać też termin, do którego strony zamierzają zawrzeć umowę przyrzeczoną. W umowie przedwstępnej często wprowadzone są dodatkowe postanowienia takie jak: warunek od którego uzależnione jest zawarcie umowy przyrzeczonej, kary umowne, zadatek lub prawo odstąpienia od umowy przedwstępnej.

W przypadku zawarcia umowy przedwstępnej sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego notariusz pobierze połowę należnej taksy notarialnej od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości. Jeśli ten sam notariusz będzie przygotowywać umowę przyrzeczoną sprzedaży nieruchomości to także pobierze jedynie połowę wymaganej taksy notarialnej. Tak więc, kwota taksy notarialnej za umowę przedwstępną oraz umowę przyrzeczoną będzie taka sama, jak jednej umowie przyrzeczonej.

O przedawnieniu roszczeń z tytułu umowy przedwstępnej napisałem: tu.

Foto dzięki uprzejmości rattigon / freedigitalphotos.net

Apelacja, czyli druga szansa wygrania sporu sądowego

Apelacja

Wydany wyrok przez sąd pierwszej instancji może nie usatysfakcjonować stron procesu. Dlatego też od każdego wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje środek odwoławczy – apelacja. Przykładowo, od wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy w Piasecznie zasadniczo apelacja będzie przysługiwała do Sądu Okręgowego w Warszawie. Celem postępowania apelacyjnego jest sprawdzenie czy wyrok sądu pierwszej instancji jest zasadny i legalny, a więc czy wyrok został wydany w oparciu o prawidłowo zgromadzony i przeanalizowany materiał dowodowy oraz czy w wyroku sąd prawidłowo zastosował przepisy materialnoprawne.

Sąd drugiej instancji, rozpatrujący apelację działa w granicach zaskarżenia dokonanego przez uprawniony podmiot. Sąd ten ma za zadanie naprawić wszystkie stwierdzone błędy popełnione przez strony procesu oraz sąd pierwszo-instancyjny. Zdarza się też, że w postępowaniu apelacyjnym sąd bada ponownie całokształt sprawy a nie ogranicza się do tego co zostało ustalone przez sąd pierwszej instancji.

Aby można było złożyć apelację muszą zostać spełnione następujące warunki: (1) zostało wydane orzeczenie, od którego przysługuje apelacja, (2) istnieje podmiot, który ma legitymację do jej wniesienia oraz (3) podmiot uprawniony do wniesienia apelacji został pokrzywdzony zaskarżonym orzeczeniem.

Ustalenie czy faktycznie uprawiony podmiot został pokrzywdzony wydanym orzeczeniem sądu pierwszej instancji nie powinno być trudne.

Niewątpliwie apelację od wyroku sądu pierwszej instancji może wnieść strona niezadowolona z rozstrzygnięcia wydanego przez sąd pierwszej instancji. Pokrzywdzenie będzie najczęściej polegać na tym, że sąd odmówił rozpoznania lub zaakceptowania zgłoszonych przez tę stronę żądań i wniosków. Strona apelująca będzie więc żądać zmiany bądź uchylenia wyroku dla niej niekorzystnego (art. 368 k.p.c.). W prawidłowo przygotowanej apelacji podmiot wnoszący apelację wykazuje swoje pokrzywdzenie poprzez porównanie zgłoszonych żądań i niekorzystnej dla niego sentencji orzeczenia kończącego sprawę w sądzie pierwszej instancji.

Aby apelacja była skuteczna musi spełniać kilka warunków: apelacja musi być złożona w odpowiednim czasie i do odpowiedniego sądu oraz musi spełniać szereg wymogów formalnych, takich jak oznaczenie zakresu zaskarżenia oraz musi wskazywać zarzuty sformułowane przeciwko wyrokowi pierwszej instancji. Zarzuty apelacji polegają na uzasadnieniu twierdzeń osoby składającej apelację dowodzących, że zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji jest wadliwy ze względu na niewłaściwe zastosowanie prawa materialnego, rażące uchybienia procesowe, które miały wpływ na jego treść, jak i błędnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Czasem zarzuty apelacyjne są formułowane w sposób ogólny, zdarza się to w szczególności, gdy pismo to przygotowywane jest przez osobę nie mającą wykształcenia prawniczego lub doświadczenia sądowego. Nieprawidłowe przygotowanie apelacji może prowadzić do tego, że apelacja zostanie uznana za bezskuteczną i w konsekwencji zostanie odrzucona (art. 370 lub 373 k.p.c.). Warto więc zlecić przygotowanie apelacji profesjonalnemu pełnomocnikowi (adwokatowi lub radcy prawnemu).

W prawidłowo przygotowanej apelacji należy określić, czy skarżący żąda uchylenia czy zmiany wyroku sądu pierwszej instancji. Najczęstszym wnioskiem jest żądanie zmiany wyroku sądu pierwszej instancji.

Wzór apelacji skierowanej do Sądu Okręgowego w Warszawie: tu.

 

Foto dzięki uprzejmości: digitalart/ freedigitalphotos.net

Odszkodowanie za błędy biura rachunkowego

Odszkodowanie za błędy biura rachunkowego

Przedsiębiorca zlecający prowadzenie swoich ksiąg rachunkowych księgowemu może uważać, że nie musi się martwić o prawidłowe prowadzenie ksiąg, gdyż jego księgowość jest prowadzona przez profesjonalistę. Dopiero w sytuacji, gdy okaże się, że księgi nie były prowadzone rzetelnie i do zapłacenia jest zaległość podatkowa z odsetkami za zwłokę oraz ewentualnie zostało wszczęte postępowanie karno-skarbowe, przedsiębiorca może zacząć sprawdzać treść zawartej umowy o obsługę ksiąg rachunkowych w celu ustalenia, kto ma zapłacić za błędy biura rachunkowego. Oczywiście na początku, za nieprawidłowo zdeklarowane zobowiązanie podatkowe odpowiada przedsiębiorca, następnie, jeśli błąd powstał z winy biura księgowego należy sprawdzić, jak strony uregulowały odpowiedzialność za zawiniony błąd księgowego.

Ponieważ relacja pomiędzy przedsiębiorcą a biurem księgowym reguluje zawarta pomiędzy tymi podmiotami umowa o świadczenie usług rachunkowych, toteż i odpowiedzialność biura księgowego za popełnione przez księgowego błędy będzie się najczęściej sprowadzać do tzw. odpowiedzialności kontaktowej uregulowanej w art. 471 k.c. oraz odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, który wystawił polisę od odpowiedzialności cywilnej księgowemu.

Zgodnie z przepisem art. 471 k.c., regulującym odpowiedzialność kontraktową, do przyjęcia obowiązku dłużnika (biura księgowego) zapłaty odszkodowania przedsiębiorcy za popełnione błędy księgowe konieczne jest wykazanie i udowodnienie przez przedsiębiorcę: (1) niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przez dłużnika, (2) wyrządzenia mu szkody, a także (3) istnienia między nimi adekwatnego związku przyczynowego. Wszystkie te trzy elementy muszą zostać udowodnione łącznie; trzeba też wiedzieć, że przygotowanie pozwu o zapłatę odszkodowania będzie wymagać specjalistycznej wiedzy rachunkowo-podatkowej, aby przejrzyście wykazać sądowi, że to biuro księgowe ponosi winę za nieprawidłowo wyliczone zobowiązanie podatkowe przedsiębiorcy.

Wina jest ujemną oceną zachowania się sprawcy szkody (art. 361 § 1 k.c.). Wina składa się z elementu obiektywnego polegającego na niewłaściwym, niezgodnym z prawem zachowaniu się sprawcy oraz z elementu subiektywnego, który polega na umyślności lub niedbalstwie (niedołożeniu należytej staranności przy prowadzeniu ksiąg rachunkowych). W sprawach o zapłatę odszkodowania za błąd księgowy należy porównać zachowanie sprawcy z wzorcem starannego księgowego. Uznanie, że sprawca postąpił nagannie (np.: nie znał obowiązujących przepisów podatkowych, nie zaksięgował na czas przekazanych mu dokumentów źródłowych, itp.), uzasadnia przypisanie mu winy. Co więcej, odpowiedzialność kontraktowa oparta jest na domniemaniu prawnym winy dłużnika, który jednak może się bronić, wykazując, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło skutkiem okoliczności, za które nie ponosi on odpowiedzialności. Podstawy odpowiedzialności kontraktowej określa art. 472 k.c., zgodnie z którym, jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej staranności (niedbalstwo).

Adekwatny związek przyczynowy pomiędzy działaniem lub zaniechaniem dłużnika a powstaniem szkody jest konieczną przesłanką odpowiedzialności odszkodowawczej. Zachodzi on tylko wtedy, gdy określone przyczyny normalnie powodują dane skutki. Ustalając, czy istnieje związek przyczynowy pomiędzy działaniem księgowego a ujawnieniem błędów skutkujących powstaniem zaległości podatkowych sąd oceniający powództwo o odszkodowanie bada, czy między kolejnymi faktami zachodzą obiektywne powiązania (niezaksięgowanie faktury, ustalenie niższego zobowiązania podatkowego), czy przyczyna była koniecznym warunkiem wystąpienia skutku, czy bez niej skutek wystąpiłby. Po stwierdzeniu, że takie powiązanie miało miejsce sąd ocenia je pod kątem adekwatności (typowa przyczyna powoduje typowy skutek), decydując o tym, czy powiązania przyczyny ze skutkiem można traktować jako normalne (typowe, oczekiwane w zwykłej kolejności rzeczy), czy jako będące rezultatem wyjątkowego zbiegu okoliczności. Ocena w tym zakresie opiera się na całokształcie okoliczności sprawy, zasadach doświadczenia życiowego, ewentualnie także wiedzy specjalnej (opinia biegłego z dziedziny rachunkowości).

Naprawienie szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego przez wierzyciela uszczerbku majątkowego w granicach normalnego związku przyczynowego – a więc zapłatę różnicy w zobowiązaniu podatkowym i zaległości podatkowej oraz w pokryciu odsetek od zaległości podatkowych (art. 361 k.c.). Zasadnicze znaczenie dla stwierdzenia istnienia odpowiedzialności odszkodowawczej ma ustalenie powstania szkody, w rozumieniu różnicy między obecnym jego stanem majątkowym poszkodowanego przedsiębiorcy, a stanem jaki zaistniałby, gdyby nie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Szkoda polega na stracie jaką poniósł poszkodowany (damnum emergens) albo pozbawieniu go korzyści, które mógłby uzyskać, gdyby mu szkody nie wyrządzono (lucrum cessans). Jej wysokość określa się przy zastosowaniu metody subiektywnej uwzględniającej wartość naruszonych dóbr z punktu widzenia poszkodowanego. Zgodnie z zasadą zawartą w art. 6 k.c., udowodnienie szkody i jej wysokości obciąża poszkodowanego.

 

Foto dzięki uprzejmości Pong / freedigitalphotos.net

 

Substytucja a zastępstwo procesowe

Substytucja a zastępstwo procesowe

Jedną z ważniejszych zasad postępowania cywilnego jest następująca regulacja: pozwać dłużnika można zasadniczo przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania (siedziby) pozywanego. W praktyce oznacza to, że jeśli dłużnik ma siedzibę w Krakowie a wierzyciel ma miejsce zamieszkania w Warszawie to wierzyciel zasadniczo może skierować pozew jedynie do sądu rejonowego (okręgowego) w Krakowie. Przy obsłudze prawnej podmiotu sprzedającego swoje produkty na znacznym terytorium oznaczać to będzie, że trzeba będzie podróżować po różnych sądach.

Rozwiązań tego problemu jest kilka.

Po pierwsze, można tak uregulować umowę sprzedaży (umowę świadczenia usług, itp.), że właściwym, zgodnie z tą umową będzie sąd dla sprzedającego (zleceniobiorcy, itp.). Wystarczy na końcu umowy zawrzeć takie postanowienie: Strony zgodnie postanawiają, że spory wynikające z umowy lub z nią związane będą rozstrzygane przez sąd właściwy miejscowo dla Sprzedającego. Klauzula wskazująca, przed jakim sądem strony będą rozwiązywać spory, nie zawsze jednak może być zastosowana – wyjątkami są choćby spory dotyczące nieruchomości lub relacje pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem.

Innym rozwiązaniem będzie skorzystanie w przypadku sporu sądowego z elektronicznego postępowania upominawczego – w tym przypadku dla pozwanych z całego kraju właściwy jest Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie. Postępowanie elektroniczne charakteryzuje się m.in. tym, że zasadniczo cała korespondencja jest prowadzona w formie elektronicznej, nie ma rozpraw oraz, że po złożeniu sprzeciwu przez pozwanego sprawa kierowana jest do właściwego sądu dla miejsca zamieszkania pozwanego.

Ostatnim rozwiązaniem będzie zlecenie sprawy swojemu prawnikowi, który będzie współpracował przy prowadzeniu sprawy sądowej z „lokalnym” prawnikiem, który ma swoją kancelarię w miejscowości, w której ma miejsce zamieszkania dłużnik / pozwany. Odbędzie się to w ten sposób, że prawnik obsługujący sprzedawcę udzieli substytucji (pełnomocnictwa dalszego) „lokalnemu” prawnikowi.

Aby umożliwić skorzystanie z „substytucji” w pełnomocnictwie musi wynikać z treści pełnomocnictwa (art. 106 kodeksu cywilnego). Wystarczy przykładowo taki zapis: „Niniejsze pełnomocnictwo upoważnia do udzielenia substytucji.”. Zgodnie z art. 106 k.c., „Pełnomocnik może ustanowić dla mocodawcy innych pełnomocników tylko wtedy, gdy umocowanie takie wynika z treści pełnomocnictwa, z ustawy lub ze stosunku prawnego będącego podstawą pełnomocnictwa„, w związku z czym, ustanowienie dalszego pełnomocnictwa z pominięciem dyspozycji ustawowej jest nieważne.

Jeśli chodzi o adwokatów i radców prawnych to przepisy procesowe przewidują pewne ułatwienie – zgodnie z art. 91 pkt 3 k.p.c. – udzielone adwokatowi lub radcy prawnemu pełnomocnictwo procesowe, z samego prawa upoważnia do udzielenia substytucji innemu adwokatowi lub radcy prawnemu. Należy podkreślić, że udzielenie dalszego pełnomocnictwa powoduje, iż substytuta oraz stronę łączy taki sam stosunek, jaki łączy stronę i pełnomocnika (wynika to m.in. z art. 106 k.c.). Udzielenie pełnomocnictwa dalszego oznacza zatem, że strona ma dwóch  równorzędnych pełnomocników procesowych – pełnomocnika i pełnomocnika dalszego (uchwała składu siedmiu sędziów – zasada prawna – z dnia 23 kwietnia 1938 r., C.III. 1140/35, Zb.Urz. 1938, poz. 471). Wynikają z tego dalsze konsekwencje, zarówno procesowe (np. w zakresie doręczeń), jak i materialnoprawne (np. w zakresie odpowiedzialności obligacyjnej wobec mocodawcy).

Warto też wiedzieć, że powszechnie przyjmuje się, że aplikant adwokacki czy radcowski nie może być pełnomocnikiem substytucyjnym; aplikant może być jedynie zastępcą procesowym adwokata lub radcy prawnego. Czym innym bowiem jest tzw. substytucja (a więc udzielenie pełnomocnictwa dalszego przez adwokata innemu adwokatowi), a czym innym upoważnienie aplikanta do zastępowania adwokata. W przypadku zastępstwa przez aplikanta zastępca nie uzyskuje statusu pełnomocnika procesowego, gdyż działa jedynie za pełnomocnika (w jego imieniu) i nigdy nie wchodzi w jego miejsce. Zastępca zastępuje adwokata (radcę prawnego), który udzielił mu upoważnienia i jakkolwiek jego czynności wywołują skutek wobec strony, to jednak nie dlatego, że jest jej pełnomocnikiem, lecz dlatego, że działa w imieniu pełnomocnika. Należy również zaznaczyć, że między stroną a zastępcą adwokata nie powstaje węzeł prawny, jaki zazwyczaj poprzedza udzielenie pełnomocnictwa procesowego, w związku z czym zastępca w zasadzie nie ponosi wobec strony odpowiedzialności obligacyjnej; ponosi ją wyłącznie wobec swego mocodawcy. Na marginesie można wskazać, że zanikającym już obyczajem jest zapytanie się patrona aplikanta o to czy wyraża zgodę na udzielenie zastępstwa aplikantowi, którego ma pod swoją pieczą.

Na koniec warto wiedzieć, że po wypowiedzeniu pełnomocnictwa jednocześnie jest wypowiadana substytucja, która wygasa w takim samym momencie co pełnomocnictwo.

 

Foto dzięki uprzejmości stockimages / freedigitalphotos.net

Czas pracy a dojazdy do i z pracy oraz w trakcie pracy

Czas pracy a dojazdy do i z pracy oraz w trakcie pracy

 

W trakcie wykonywania pracowniczych obowiązków pojawić się może problem związany z zaliczeniem przez pracownika dojazdów do i z pracy, a także dojazdów wykonywanych w trakcie pracy, do swojego czasu pracy. Niniejsza kwestia może różnić się w zależności od specyfiki konkretnego stanowiska pracy.

Ustawodawca zdefiniował czas pracy jako czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy. Stosując wykładnię a contrario, w okresie, w którym pracownik nie pozostaje w dyspozycji pracodawcy, czyli może zająć się sprawami pozasłużbowymi, pracownik nie może zaliczyć tego czasu do czasu pracy. W przypadku zatem stacjonarnej pracy wykonywanej w konkretnym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, dojazdy do i z pracy nie powinny być zaliczane przez pracownika do czasu pracy. W przypadku natomiast wykonywania co do zasady stacjonarnej pracy i wydania dyspozycji przez pracodawcę, by pracownik udał się w konkretne miejsce w celu wykonywania obowiązków pracowniczych, czas dojazdu w to miejsce zaliczyć należy do czasu pracy pracownika. Przykładowo, do czasu pracy zaliczyć zatem należy konieczność przemieszczania się przez górników do miejsca wydobycia węgla pod ziemią lub członka drużyny trakcyjnej z lokomotywowni do miejsca przejęcia lokomotywy i z powrotem.

W orzecznictwie ukształtował się również pogląd na to, czy do czasu pracy należy zaliczać podróże służbowe. W przypadku pracowników wykonujących podróże sporadycznie, czas podróży nie wlicza się do czasu pracy, a jedynie do okresu, od którego uzależniony jest czas potrzebny na wypoczynek pracownika. Odmiennie w sytuacji tzw. pracowników mobilnych (np. przedstawicieli handlowych, serwisantów). W przypadku ich podróży nie sposób w ogóle mówić o podróży służbowej, skoro podróżowanie należy zakwalifikować do podstawowych cech pracy pracownika. W takim przypadku czas podróży należy zaliczyć do czasu pracy.

Odnosząc się do rozpoczęcia czasu pracy przez pracownika mobilnego, to istotne jest ustalenie, czy pracodawca posiada zamiejscową siedzibę. W razie jej braku czas pracy pracownika biegnie od chwili wyjścia z domu, a w przypadku posiadania przez pracodawcę zamiejscowej siedziby czas pracy biegnie od chwili przybycia do klienta, chyba że pracownik wcześniej przybył jeszcze do siedziby pracodawcy.

W przypadku wysłania pracownika przez pracodawcę na szkolenie, pracownikowi pobyt na szkoleniu liczy się do czasu pracy. Do czasu pracy zaliczyć również należy okresy przestoju, przerwy wynikające z przepisów prawa, za które pracownikowi przysługuje prawo do wynagrodzenia, przerwę na karmienie dziecka piersią.

Na marginesie warto wskazać, że często powstaje spór pomiędzy pracodawcą a serwisantami, instalatorami, przedstawicielami handlowymi, itp. o to, czy czas pracy dla tej kategorii pracowników powinien rozpoczynać się z chwilą wyjścia ich z miejsca zamieszkania. W argumentacji przywołuje się wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 10 września 2015 r., sygnatura akt C-266/14, który dotyczył następującej sytuacji: pracownicy hiszpańscy docierali własnymi samochodami do siedziby regionalnej pracodawcy i po przejściu do służbowych samochodów kontynuowali podróż do pierwszego klienta. Pracodawca uważał, że czas pracy rozpoczyna się od momentu dotarcia pracownika do biura regionalnego a po likwidacji tych biur pracodawca arbitralnie uznał, że czas pracy rozpoczyna się od chwili dotarcia pracownika do pierwszego klienta, co było znaczącym pogorszeniem się sytuacji tych pracowników. Natomiast TSUE orzekł, że po likwidacji biur regionalnych czas pracy rozpoczyna się, w tej konkretnej sprawie, od momentu opuszczenia miejsca zamieszkania pracownika w celu dojazdu do pierwszego klienta.

Jednakże ten wyrok TSUE będzie nieprzydatny do interpretacji większości spraw pracowniczych, ponieważ pracodawca zasadniczo będzie posiadał „biuro regionalne”, dlatego też w zasadniczej większości spraw momentem rozpoczęcia pracy będzie chwila pojawienia się pracownika u pierwszego klienta i analogicznie – czas pracy zakończy się z chwilą opuszczenia ostatniego klienta.

 

Foto dzięki uprzejmości SweetCrisis / freedigitalphotos.net

Droga konieczna

droga konieczna

Ustanowienie drogi koniecznej, w myśl art. 145 k.c., uzasadnione jest wówczas, gdy nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich. W takim przypadku właściciel nieruchomości (nieruchomości władnącej) może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich (właścicieli nieruchomości obciążonych) ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej. Dodać przy tym należy, iż przeprowadzenie drogi koniecznej następuje z uwzględnieniem potrzeb nieruchomości niemającej dostępu do drogi publicznej oraz z najmniejszym obciążeniem gruntów, przez które droga ma prowadzić. Ponadto przeprowadzenie drogi koniecznej powinno uwzględniać interes społeczno-gospodarczy. Osoby ubiegające się o ustanowienie drogi koniecznej powinny przede wszystkim wykorzystać istniejące możliwości dojazdu do drogi publicznej przez grunt stanowiący wyłączną własność jednej z tych osób, a dopiero w braku takiej możliwości, mogą żądać ustanowienia służebności przez grunty będące własnością osób trzecich.

Przesłanką roszczenia o ustanowienie drogi koniecznej jest brak odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub zabudowań gospodarskich, przy czym przesłanką do ustanowienia drogi koniecznej jest zarówno całkowity brak dostępu do drogi publicznej, jak również sytuacja, w której co prawda dostęp taki istnieje, ale jest nieodpowiedni. Jak natomiast wskazał Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 9 września 2011 roku w sprawie CSK 657/10: „Odpowiedni dostęp do drogi publicznej powinien stwarzać rzeczywistą, bezpieczną możliwość przedostania się z nieruchomości do takiej drogi; możliwość ta musi dotyczyć drogi prawidłowo funkcjonującej w systemie dróg publicznych i istnieć trwale, a nie tylko w pewnych okresach roku”.

Podążając za stanowiskiem Sądu Najwyższego, wyrażonym między innymi w wyroku z dnia 28 kwietnia 2000 roku w sprawie II CKN 233/04, należy dodać, iż w art. 145 § 1 k.c. chodzi o prawną gwarancję dostępu nieruchomości do drogi publicznej, nie stanowi więc przeszkody w ustanowieniu drogi koniecznej sama faktyczna możliwość korzystania z nieruchomości sąsiedniej w celu przejeżdżania lub przechodzenia do drogi publicznej za grzecznościową zgodą lub przy braku sprzeciwu właściciela. Nie stanowi również przeszkody ustanowienia drogi koniecznej możliwość dojścia lub dojazdu do drogi publicznej opartego na stosunku obligacyjnym, nie jest to bowiem dostęp o charakterze trwałym (zob. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2011 roku w sprawie II CSK 94/11).

Z drugiej strony należy mieć na uwadze fakt, iż  art. 145 k.c. nie daje roszczenia o ustanowienie służebności drogowej, zapewniającej łatwiejsze korzystanie z nieruchomości, lecz stanowi podstawę prawną żądania ustanowienia drogi koniecznej zapewniającej niezbędny dostęp do drogi publicznej lub należących do niej budynków gospodarskich, zob. postanowienie sądu Najwyższego z dnia 7 marca 2007 r., II CSK 482/06. Oznacza to, iż służebność drogi koniecznej powinna zapewnić dostęp do najbliższej drogi publicznej, a nie do drogi publicznej położonej bardziej odpowiedniej dla właściciela nieruchomości władnącej.

Należy również pamiętać, iż droga konieczna jest służebnością gruntową a więc zostaje ustanowiona na rzecz nieruchomości nie zaś właściciela tej nieruchomości co oznacza, iż będzie ona przysługiwała każdorazowemu właścicielowi nieruchomości władnącej względem każdorazowego właściciela nieruchomości obciążonej.

Ustanowienie takiej drogi koniecznej możliwe jest w dwojaki sposób.

Jeżeli wszyscy zainteresowani, a więc właściciel nieruchomości, który dąży do ustanowienia drogi koniecznej, jak również właściciele nieruchomości, na których taka służebność drogi koniecznej miałaby zostać ustanowiona, są zgodni wówczas mogą ustanowić drogę konieczną poprzez zawarcie umowy. W myśl art. 245 k.c. dla oświadczenia właściciela, na którego nieruchomości ustanowiona zostanie służebność drogi koniecznej (właściciela nieruchomości obciążonej) obligatoryjna jest forma aktu notarialnego pod rygorem nieważności. Oświadczenie właściciela nieruchomości, na rzecz którego ma zostać ustanowiona droga konieczna może zostać złożone w dowolnej formie.

W przypadku braku zgody którejkolwiek ze stron na zawarcie takiej umowy, właściciel, który dąży do ustanowienia drogi koniecznej może złożyć do sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce położenia nieruchomości wniosek o ustanowienie drogi koniecznej, który w myśl art. 39 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych podlega stałej opłacie w wysokości 200 zł.

Istotna z punktu widzenia ustanowienia służebności drogi koniecznej jest również kwestia wynagrodzenia za jej ustanowienie. Zarówno w przypadku umownego ustanowienia służebności drogi koniecznej, jak również w przypadku sądowego ustanowienia takiego prawa konieczne będzie ustalenie wynagrodzenia za ustanowienie tejże służebności drogowej. Przy umownym ustanowieniu służebności drogi koniecznej strony dowolnie ustalają wysokość tego wynagrodzenia, w przypadku zaś sądowego ustanowienia służebności drogi koniecznej wysokość tego wynagrodzenia ustala sąd. Wynagrodzenie to może mieć postać wynagrodzenia pieniężnego lub świadczenia w naturze oraz być świadczeniem jednorazowym bądź przybrać formę świadczenia okresowego. W obu wariantach ustanowienia służebności drogi koniecznej właściciel nieruchomości obciążonej, któremu właściciel nieruchomości władnącej ma obowiązek zapłacić wynagrodzenie może zrzec się tego uprawnienia.

 

Foto dzięki uprzejmości Graphics Mouse / freedigitalphotos.net

 

Opracowali: radca prawny Marta Marczak oraz adwokat Marcin Hołówka

Nieprawidłowość w doręczeniu nakazu zapłaty i jego wpływ na przedawnienie scedowanej po wniesieniu pozwu wierzytelności

 Nieprawidłowość w doręczeniu nakazu zapłaty i jego wpływ na przedawnienie scedowanej po wniesieniu pozwu wierzytelności.

Stan faktyczny:

Wierzyciel (bank) przed upływem terminu przedawnienia roszczenia z umowy o elektroniczny instrument płatniczy (karta kredytowa) wniósł pozew w postępowaniu nakazowym omyłkowo wskazując zły adres pozwanego dłużnika. Złożenie pozwu na biurze podawczym Sądu miało miejsce w 2004 r. Wskutek dokonanej czynności doszło do przerwania biegu przedawnienia i jego zatrzymania na czas trwania postępowania. Pozwany dłużnik na skutek wskazania nieaktualnego adresu nie otrzymał nakazu i z tego powodu nie wniósł zarzutów, zaś wydany przez Sąd nakaz zapłaty uprawomocnił się. W 2015 roku, w stosunku do dłużnika zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne z tym, że wierzycielem okazał się być już nie bank, lecz fundusz sekurytyzacyjny na rzecz którego bank (jak wynika z akt sprawy o nadanie klauzuli wykonalności) w 2008 roku przelał wierzytelność. Wskutek tego nabywca wierzytelności uzyskał klauzulę uprawniającą go do wszczęcia postępowania egzekucyjnego. Dłużnik złożył wniosek o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty udowadniając na podstawie różnych dokumentów (m.in. rachunków za media), że w chwili wniesienia pozwu nie mieszkał już pod wskazanym przez bank adresem. Sąd, na skutek tak złożonego wniosku, uchylił wykonalność i prawomocność nakazu zapłaty i zarządził doręczenie nakazu wraz  z pozwem na nowy adres pozwanego. Sprawa trafiła na wokandę i toczyła się pomiędzy wnoszącym w 2004 pozew roku bankiem a dłużnikiem.

Pytanie: Jaki wpływ na bieg przedawnienia miały powyższe zdarzenia ?

WSTĘP

W dobie kwitnącego pomiędzy instytucjami finansowymi rynku handlu wierzytelnościami, szczególnego znaczenia nabierają instytucje przelewu wierzytelności oraz przedawnienia roszczeń. Pierwsza z nich stanowi wygodny instrument umożliwiający wierzycielom pozbycia się niewygodnych i trudno ściągalnych wierzytelności, z czego często korzystają instytucje kredytowe, takie jak banki. Z kolei przedawnienie stanowi narzędzie pozwalające dłużnikom na uchylenie się od obowiązku zapłaty długu, ze względu na upływ przewidzianego w ustawie dla danego rodzaju roszczenia czasu (tzw. dawność).

Przepisy kodeksu cywilnego nie pozostawiają jednak wierzycieli bez jakichkolwiek możliwości uchronienia się przed przedawnieniem przysługujących im roszczeń majątkowych. Wierzyciel może bowiem skutecznie przerwać bieg przedawnienia w odniesieniu do przysługującego mu roszczenia, poprzez przedsięwzięcie czynności przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, pod warunkiem, że czynność taka zostanie podjęta bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia (art. 123 § 1 pkt 1 i 3 k.c.). Do takich czynności zaliczyć można między innymi:

  1. wniesienia powództwa;
  2. zawezwanie do próby ugodowej;
  3. zawnioskowanie o zaopatrzenie tytułu egzekucyjnego (wyroku / nakazu zapłaty) w klauzulę wykonalności;
  4. złożenie wniosku o wszczęcie postępowania egzekucyjnego lub
  5. wszczęcie mediacji.

 Wskazać należy, że podjęcie przez wierzyciela powyższych czynności (a więc czynności skutkujących zainicjowaniem jakiegoś postępowania przed Sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym albo przez wszczęcie mediacji), będzie skutkowało przerwaniem biegu przedawnienia, wskutek czego jego bieg rozpocznie się od początku dopiero po zakończeniu danego postępowania. Wobec tego przykładowo, jeżeli wierzyciel wszczął postępowanie egzekucyjne przed upływem terminu przedawnienia, to jego bieg będzie mógł się rozpocząć dopiero po umorzeniu postępowania egzekucyjnego, natomiast w przypadku wniesienia pozwu bieg przedawnienia rozpocznie się po prawomocnym zakończeniu postępowania sądowego.

W praktyce, może się jednak zdarzyć tego typu sytuacja, w której instytucja przedawnienia i przelewu będą pozostawać ze sobą w takim związku, że dokonanie przez wierzyciela przelewu wierzytelności, skutkować będzie udaremnieniem skuteczności przerwania biegu przedawnienia dokonanego np. poprzez wniesienie powództwa. To zaś może przełożyć się na możliwość podniesienia skutecznego zarzutu przedawnienia przeciwko nabywcy wierzytelności. Przykładem takiej sytuacji może w pewnych okolicznościach być często spotykane w praktyce nieprawidłowe doręczenie nakazu zapłaty, co postaram się etapowo przybliżyć w ramach niniejszego artykułu.

NIEPRAWIDŁOWE DORĘCZENIE NAKAZU ZAPŁATY.

Postępowanie nakazowe należy do kategorii postępowań odrębnych. Podstawy wszczęcia postępowania w trybie nakazowym zostały enumeratywnie wyliczone w art. 485 k.p.c. Jedną z takich podstaw jest, między innymi, sytuacja, w której bank dochodzi roszczenia na podstawie wyciągu z ksiąg bankowych (art. 485 § 3 k.p.c.), podpisanego przez osoby upoważnione do składania oświadczeń w zakresie praw i obowiązków majątkowych banku i opatrzonego pieczęcią banku oraz dowodu doręczenia dłużnikowi pisemnego wezwania do zapłaty. Z uwagi na niższe koszty związane ze wszczęciem tego rodzaju postępowań, nie powinna dziwić jego powszechność w przypadku dochodzenia roszczeń przez banki.

Szczególną cechą charakteryzującą postępowanie nakazowe jest to, że wszelka obrona pozwanego (dłużnika) rozpoczyna się od momentu doręczenia nakazu zapłaty, które to doręczenie następuje wraz z doręczeniem pozwu (art. 491 § 3 k.p.c.). Wydając nakaz zapłaty sąd orzeka , że pozwany ma w ciągu dwóch tygodni od dnia doręczenia nakazu zaspokoić roszczenie w całości wraz z kosztami albo wnieść w tym terminie zarzuty. Zdarzeniem warunkującym możliwość podjęcia obrony jest więc prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty wraz z pozwem. Brak aktywności po stronie pozwanej skutkować będzie uprawomocnieniem się tak wydanego nakazu zapłaty. W przypadku wskazania złego adresu pozwanego przez powoda i w konsekwencji powzięcia przez pozwanego wiedzy o prawomocnym nakazie zapłaty, np. dopiero na etapie postępowania egzekucyjnego, pozwany będzie mógł złożyć wniosek o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty, w którym powinien udowodnić nieaktualność adresu, pod który nastąpiło pierwsze nieprawidłowe doręczenie.

Na marginesie należy wskazać, że wniosek o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty wydaje się być bardziej trafny aniżeli wniosek o przywrócenie terminu, bowiem wskutek braku doręczenia, przewidziany Art. 491 § 1 k.p.c.  termin na wniesienie zarzutów nie mógł rozpocząć biegu. Jak już było wspomniane przewidziany w wyżej wskazanym przepisie termin na wniesienie zarzutów rozpoczyna swój bieg od momentu doręczenia nakazu zapłaty wraz z pozwem. Wniosek ma więc na celu jedynie wskazanie sądowi na nieprawidłowość dokonanego przez niego doręczenia, do którego dokonania to jest on zobligowany z urzędu. Natomiast składając wniosek o przywrócenie terminu strona musiałaby de facto przyznać, że nakaz otrzymała.

Na skutek właściwie sporządzonego i uzasadnionego wniosku o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty, sąd powinien uchylić postanowienie o stwierdzeniu prawomocności oraz postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności na nieprawidłowo doręczonym nakazie zapłaty, a ponadto wydać zarządzenie w przedmiocie doręczenia nakazu zapłaty wraz z pozwem na prawidłowy adres pozwanego. Od tego momentu sprawa toczy się tak jakby nie doszło do uprawomocnienia się nakazu, zaś pozwany może w ustawowym terminie dwóch tygodni wnieść zarzuty.

UCHYLENIE NAKAZU ZAPŁATY A PRZEDAWNIENIE.

Już nawet wskazana powyżej sytuacja może znacząco komplikować kwestie związane z obliczeniem terminu przedawnienia. Należy bowiem zauważyć, że powód, co do zasady skutecznie przerwał bieg przedawnienia z chwilą wniesienia pozwu (art. 123 § 1 pkt 1 k.c.), zaś bieg przedawnienia (przed uchyleniem postanowień dot. prawomocności oraz klauzuli wykonalności) rozpoczął się od początku z chwilą uprawomocnienia się nakazu zapłaty.

Należy jednak przyjąć, iż uchylenie prawomocności i wykonalności nakazu (wskutek wniesionego wniosku o prawidłowe doręczenie) skutkuje tym, że ponownie rozpoczęty bieg przedawnienia należy traktować jako niebyły, bowiem w istocie postępowanie to wciąż jest w toku. Poparcia dla odnoszącej się do tej nietypowej sytuacji argumentacji, doszukać się można chociażby w wyroku Sądu Najwyższego – Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z dnia 13 listopada 1969 roku III PRN 70/69, w którym to Sąd stwierdził, że z chwilą uchylenia na skutek rewizji nadzwyczajnej prawomocnego wyroku, sprawę należy uznać za nie ukończoną, a bieg terminów przedawnienia za przerwany z chwilą wytoczenia powództwa (art. 123 par. 1 KC). Przedawnienie nie rozpoczyna w tym wypadku biec na nowo, dopóki postępowanie nie zostanie zakończone (art. 124 par. 2 KC). Powyższy wyrok, choć dotyczący niefunkcjonującej już w obowiązującym systemie prawnym instytucji rewizji nadzwyczajnej, doskonale wpisuje się w przedstawiony w niniejszym artykule stan faktyczny, bowiem wywołane rewizją nadzwyczajną uchylenie prawomocnego orzeczenia i przekazanie do ponownego rozpoznania, rodziło podobne skutki jak pozbawienie nakazu zapłaty prawomocności. Sprawa przestawała bowiem być sprawą prawomocną i musiała się toczyć dalej. Wracając do analizowanego stanu faktycznego, należy więc uznać, że wskutek uchylenia prawomocności nakazu zapłaty, bieg przedawnienia rozpocznie się dopiero z chwilą prawomocnego zakończenia „dalej toczącego się” postępowania.

WPŁYW DOKONANEGO W TOKU POSTĘPOWANIA PRZELEWU WIERZYTELNOŚCI NA LEGITYMACJĘ PROCESOWĄ POWODA.

Sprawa powyższa może się natomiast skomplikować w sytuacji, w której wierzyciel po wniesieniu pozwu (z nieprawidłowo wskazanym adresem pozwanego), lecz przed zakończeniem postępowania „wznowionego” na skutek złożenia wniosku o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty, przelał przysługującą mu względem pozwanego wierzytelność na inny podmiot (np. fundusz sekurytyzacyjny).

Aby dokonać właściwej analizy tej kwestii w kontekście przedstawionego na wstępie stanu faktycznego należy się przenieść na grunt przepisów postępowania cywilnego, a konkretnie art. 192 pkt 1 i pkt 3 zd. 1 k.p.c., który odnosi się do skutków, jakie ustawa wiąże z doręczeniem pozwu. Należy wskazać, iż wszelkie procesowe skutki, jakie ustawa wiąże z wytoczeniem powództwa powstają z chwilą doręczenia pozwu. Należy bowiem odróżnić skutki materialne, jakie ustawa wiąże z samym wniesieniem pozwu (tj. złożeniem pozwu w biurze podawczym sądu), od skutków procesowych, które powstają z chwilą doręczenia odpisu pozwu pozwanemu. Przypomnieć należy, że wniesienie pozwu wywołuje wspomniane w art. 123 k.c. skutki materialne w postaci przerwania biegu przedawnienia. Od strony procesowej wszelkie skutki związane z wytoczeniem powództwa powstają zaś z chwilą doręczenia pozwu. Od tej chwili powstaje stan zawisłości sprawy (art. 192 pkt 1 k.p.c.), który powoduje, iż niedopuszczalne staje się wszczęcie między tymi samymi podmiotami postępowania o jednakowym zakresie przedmiotowym (lis pendens).  W art. 192 pkt 3 zd. 1 k.p.c. ustawodawca przewidział również, że z chwilą wytoczenia pozwu zbycie w toku sprawy rzeczy lub prawa, objętych sporem, nie ma wpływu na dalszy bieg sprawy. Z chwilą doręczenia pozwu dochodzi to stabilizacji procesu, która wyraża się tym, że zbycie wierzytelności, objętych sporem (np. przez bank na rzecz funduszu sekurytyzacyjnego), nie ma wpływu bieg na dalszy sprawy. Oznacza to, że w razie zbycia rzeczy lub prawa w toku postępowania sąd dalej sprawę prowadzi tak, jakby do żadnych zmian nie doszło, a wydany wyrok będzie obejmował pierwotnego zbywcę. Mimo zbycia praw objętych sporem, zarówno przez jedną, jak i drugą stronę, a nawet przez obie strony, zbywca zachowuje legitymację procesową (wyr. SN z 21.1.2009 r., III CSK 248/08, Legalis). Należy przyjąć, że w takiej sytuacji zbywca posiada własną legitymację i działa w takim postępowaniu w imieniu własnym, ale na rzecz nabywcy (tzw. substytucja).[1]

W przedstawionym we wstępie niniejszego artykułu stanie faktycznym mamy natomiast do czynienia z sytuacją wprost odwrotną, bowiem z uwagi na brak prawidłowego doręczenia nakazu zapłaty, procesowe skutki związane z wytoczeniem pozwu powstały dopiero z chwilą prawidłowego doręczenia nakazu zapłaty, na skutek wniesionego w 2015 roku wniosku o prawidłowe doręczenie nakazu zapłaty.

 Wobec tego, że doręczenie nakazu zapłaty miała miejsce po dokonanym przelewie wierzytelności – nie wystąpiły przewidziane w art. 192 pkt. 3 k.p.c. skutki sprowadzające się do stabilizacji procesu, zaś bank z chwilą dokonania przelewu wierzytelności utracił legitymację procesową czynną do występowania w procesie. Tym samym nie jest on już upoważniony na gruncie wspomnianego przepisu, do dokonywania czynności we własnym imieniu, lecz na rzecz nabywcy wierzytelności (wspomniana substytucja procesowa). Wskazać też należy, że postępowanie to, co do zasady, musi się dalej toczyć w ramach dotychczasowych granic podmiotowych i przedmiotowych. Bankowi przysługuje w takiej sytuacji uprawnienie do zgłoszenia przed sądem (na podstawie art. 196 § 1.k.p.c.) wniosku o zawiadomienie osoby przez niego wskazanej o toczącym się procesie, która to osoba będzie uprawniona do wstąpienia do sprawy w charakterze powoda (nabywca wierzytelności). Przepis ten stanowi bowiem, że jeżeli okaże się, że powództwo zostało wniesione nie przez osobę, która powinna występować w sprawie w charakterze powoda, sąd na wniosek powoda zawiadomi o toczącym się procesie osobę przez niego wskazaną. Osoba ta może w ciągu dwóch tygodni od doręczenia zawiadomienia wstąpić do sprawy w charakterze powoda. Należy też mieć na uwadze, że sąd nie podejmie wyżej wskazanej czynności z urzędu, bowiem przepis uzależnia możliwość zmian podmiotowych po stronie powodowej od złożenia w tym przedmiocie wniosku przez powoda. Brak należytej ostrożności procesowej po stronie banku może wywołać korzystne dla pozwanego dłużnika skutki, bowiem sąd będzie zobowiązany takie powództwo oddalić z uwagi na nieposiadanie legitymacji procesowej  (a to z uwagi na nie mający zastosowania przepis art. 192 pkt. 3 k.p.c., a ponadto z uwagi na niezłożenie przez powoda wniosku, o którym mowa w art. 196 § 1.k.p.c.). Podmiotowa zmiana powództwa po stronie powodowej może więc nastąpić wyłącznie na wniosek powoda. Powód, wnosząc o zawiadomienie osoby trzeciej o procesie, w istocie zmierza do konwalidacji braków w zakresie legitymacji czynnej i uniknięcia oddalenia jego powództwa z tego powodu.[2]

PRZELEW WIERZYTELNOŚCI BANKU NA RZECZ FUNDUSZU SEKURYTYZACYJNEGO I JEGO SKUTKI NA GRUNCIE INSTYTUCJI PRZEDAWNIENIA.

 Aby dokonać ostatecznej oceny wpływu nieprawidłowo doręczonego nakazu zapłaty na przedawnienie scedowanej po wniesieniu pozwu wierzytelności należy w ramach podsumowania wskazać, że zasadniczo możemy mieć do czynienia z czterema rodzajami sytuacji:

  1. dokonanie przelewu wierzytelności po doręczeniu pozwu (art. 192 pkt. 3 k.p.c.);
  2. dokonanie przelewu wierzytelności po doręczeniu pozwu i wyrażenie przez pozwanego zgody na wstąpienie nabywcy wierzytelności na miejsce zbywcy (art. 192 pkt. 3 zd. 2 k.p.c. w zw. z art. 196 § 2 k.p.c.);
  3. dokonanie przelewu wierzytelności przed doręczeniem pozwu i złożenie przez powoda wniosku, o którym mowa w art. 196 § 1 k.p.c ;
  4. dokonanie przelewu przed doręczeniem pozwu i niezłożenie przez powoda wniosku o którym mowa w art. 196 § 1 k.p.c.

 

Ad. 1. W tej sytuacji powód (zbywca wierzytelności) zachowuje swoją legitymację do występowania w procesie i działa w postępowaniu we własnym imieniu, ale na rzecz nabywcy (tzw. substytucja). W kontekście przerwania biegu przedawnienia i możliwości powoływania się na to przerwanie przez nabywcę wierzytelności (art. 196 § 1 kpc) lub zbywcę wierzytelności działającego w tej sytuacji w imieniu własnym, lecz na rzecz nabywcy (art. 192 pkt. 3 kpc), istotne są czasowe ramy tego przypadku. Wskazać bowiem należy, że w przypadku nabycia wierzytelności w drodze przelewu ma miejsce sukcesja singularna. To oznacza, że w wyniku przelewu wierzytelności zmienia się osoba wierzyciela, ale wierzytelność pozostaje ta sama, cesjonariusz uzyskuje ją w takim kształcie prawnym, w jakim przysługiwała ona cedentowi /por. postanowienie SN z dnia 22.IV.2010r. V CSK 376/09/ . Wobec tego sam fakt, iż powództwo zostało wniesione przed przelewem wierzytelności, jest równoznaczne z tym, że nabywcy przysługuje prawo do skutecznego powoływania się na przerwany przez zbywcę bieg przedawnienia.

Ad. 2. W tym przypadku sytuacja zasadniczo będzie analogiczna do wskazanej w ad. 1. Fakt ewentualnego wstąpienia nabywcy wierzytelności na miejsce zbywcy, oznaczać będzie jedynie tyle, że nabywca oprócz uprawnienia do samodzielnego działania w procesie, będzie miał dwie niezależne podstawy, uprawniające go do powołania się na przerwany przez zbywcę bieg przedawnienia tj. procesową – wynikającą ze wstąpienia do sprawy w miejscy zbywcy oraz materialną – będącą konsekwencją zawartej umowy przelewu, w skutek której nabywca wszedł w ogólną sytuację prawną zbywcy. Z praktycznego punktu widzenia, powyższa dychotomiczność nie ma żadnego praktycznego znaczenia.

Ad. 3 i 4 Zasadniczo należy wskazać, że samo wniesienie pozwu przez pierwotnego wierzyciela (przed przelewem wierzytelności), na gruncie art. 123 k.c. skutkowało przerwaniem biegu przedawnienia w relacjach pomiędzy pierwotnym wierzycielem, a  pozwanym dłużnikiem. Wynika to z tego, że w chwili wniesienia pozwu dotychczasowy powód miał legitymację materialną do skutecznego przerwania biegu przedawnienia (był bowiem wierzycielem pozwanego dłużnika). Zbycie wierzytelności w toku postępowania, lecz przed doręczeniem pozwu, wprowadza natomiast stan bezskuteczności zawieszonej.

Skuteczność przerwania przedawnienia w relacjach pomiędzy nabywcą wierzytelności uzależniona jest bowiem wprost od podjętych przez zbywcę wierzytelności (powoda), czynności procesowych. Aby doszło do pełnego rozciągnięcia skutków przerwanego biegu przedawnienia na rzecz nabywcy, konieczne jest złożenie przez zbywcę wniosku o zawiadomienie nabywcy wierzytelności o toczącym się postępowaniu, w trybie art. 196 § 1 k.p.c.

Niezłożenie takiego wniosku lub niewstąpienie nabywcy do postępowania w charakterze powoda (np. z uwagi na brak woli), będzie miało ten skutek, że postępowanie od daty zbycia wierzytelności nie będzie mogło być uznane za postępowanie toczące się w celu dochodzenia roszczenia, bowiem z tą chwilą zbywca wierzytelności traci legitymację procesową do występowania w sprawie (art. 192 pkt. 3 k.p.c.). Dopiero wstąpienie nabywcy do postępowania skutkować będzie konwalidacją nieprawidłowości podmiotowych postępowania. Należy też zauważyć, że choć w omawianej sytuacji mamy do czynienia z wniesieniem pozwu przez uprawniony podmiot we właściwym czasie (tak jak w ad. 1 oraz ad. 2), to od strony materialnej (art. 123 k.c.), podjęta przez zbywcę wierzytelności czynność nie może zostać uznana za podjęta przez nabywcę wierzytelności, jedynie z uwagi na fakt skutecznej sukcesji materialnej (przelew wierzytelności). Jeszcze raz należy podkreślić, że z chwilą zbycia wierzytelności dotychczasowy powód utracił legitymację procesową, co oznacza, że bezczynność powoda w toku postępowania i nie dokonanie zmian podmiotowych w trybie art. 196 k.p.c., skutkować będzie oddaleniem powództwa (z uwagi na brak legitymacji czynnej), a ponadto brakiem skuteczności dokonanego przez powoda przerwania biegu przedawnienia w relacjach pomiędzy nabywcą wierzytelności a pozwanym dłużnikiem od daty zbycia wierzytelności. W takiej sytuacji oczywiste jest również, że nie wystąpi sukcesja procesowa.

Na zakończenie należy wskazać, iż powyższa argumentacja jest w dużej mierze zbieżna ze stanowiskiem zajętym przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 listopada 2014 roku, sygn. akt. II CSK 196/14. W wyroku tym Sąd zwrócił szczególną uwagę na potrzebę uwzględnienia przedmiotowych i podmiotowych granic postępowania przy badaniu kwestii przerwania biegu przedawnienia, wskazując, że:

Powołany przepis (art. 123 kc) nie określa przesłanek jakim powinna odpowiadać dana czynność, aby mogła skutecznie przerwać bieg terminu przedawnienia. Nie ulega jednak wątpliwości, że chodzi tu o przedsięwziętą bezpośrednio we wskazanym w przepisie celu czynność nie kogokolwiek i przeciwko komukolwiek, ale czynność podjętą przez strony stosunku prawnego, leżącego u podstaw przedawniającego się roszczenia. Do przerwania biegu przedawnienia nie wystarczy identyczność wierzytelności, niezbędna jest identyczność osób na rzecz których/przeciwko którym dana czynność, obiektywnie zdolna do przerwania przedawnienia, została dokonana.

 I tak, skuteczne wniesienie pozwu jest czynnością przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia roszczenia i dlatego, zgodnie z powołanym przepisem, przerywa bieg przedawnienia. Przerwanie przedawnienia następuje jednak, co do zasady, tylko pomiędzy stronami postępowania o ile z istoty łączącego je stosunku prawnego wynika, że są materialnie zobowiązane/uprawnione; przedawnienie jest bowiem instytucją prawa materialnego a nie procesowego, mimo że do przerwania biegu dochodzi, w zasadzie, przez czynności procesowe. Tak więc, chociaż ustawodawca tego nie wyartykułował, z istoty tej instytucji wynika, że przerwanie następuje w podmiotowych i przedmiotowych granicach czynności podjętej przez wierzyciela: dotyczy tego roszczenia, które jest zabezpieczone, dochodzone, ustalane lub egzekwowane, jest skuteczne przeciwko osobie, wobec której kieruje się czynność i z korzyścią na rzecz osoby dokonującej czynności.

 W wyroku tym Sąd Najwyższy podzielił ponadto stanowisko Sądu Okręgowego zgodnie z którym, przerwa (biegu przedawnienia) trwała tylko do daty umowy przelewu, z tą bowiem chwilą wierzytelność nabyta przez powoda utraciła związek z postępowaniem egzekucyjnym wszczętym na podstawie bankowego tytułu wykonawczego. Postępowanie to nie zmierzało już bowiem do zaspokojenia roszczenia. Tak więc, skoro postępowanie egzekucyjne zainicjowane przez cedenta nie korzystało już w stosunku do powoda, po dacie umowy cesji, z atrybutu postępowania przedsięwziętego bezpośrednio w celu zaspokojenia roszczenia, przyjąć należało, że bieg przedawnienia rozpoczął się ponownie od daty umowy przelewu; jednak i w takiej sytuacji roszczenie powoda pozostaje nieprzedawnione. Powyższe stanowisko Sądu wydaje się zachowywać aktualność w odniesieniu do sprawy w której nie doszłoby do usunięcia błędów podmiotowych postępowania (poprzez niezłożenie wniosku w trybie art. 196 kpc lub nie wstąpienie pozwanego do sprawy). W takiej sytuacji Sąd powinien bowiem powództwo oddalić, zaś postępowanie od daty dokonania przelewu nie można było uznać za toczące się w celu dochodzenia roszczenia, bowiem Powód – wskutek dokonanego przelewu -pozbawiony został legitymacji procesowej.

 

Opracował apl. adwokacki Patrick Wilhelmsen

Foto dzięki uprzejmości Danilo Rizzuti / freedigitalphotos.net

[1] zob. E. Rudkowska-Ząbczyk [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, red. prof. dr hab. E. Marszałkowska-Krześ , 2016, wyd. 16, art. 192 kpc.

[2] E. Rudkowska-Ząbczyk [w:] Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, red. prof. dr hab. E. Marszałkowska-Krześ , 2016, wyd. 16, art. 196 kpc.