Umowa na usługi księgowe

umowa na usługi księgowe

Umowa na usługi księgowe, w świetle przepisów kodeksu cywilnego to po prostu umowa o świadczenie usług (art. 750 k.c.). Typowa umowa na usługi księgowe zawiera zobowiązanie księgowego do świadczenia usługi polegającej na prowadzeniu i przechowywaniu dokumentacji księgowej i podatkowej, sporządzaniu deklaracji podatkowych i ZUS, sporządzaniu sprawozdań finansowo-księgowych, prowadzeniu dokumentacji i rozliczeń z zakresu prawa pracy, itp. W zamian za świadczenie usług księgowych podmiot, na rzecz którego świadczone są usługi księgowe, zobowiązuje się do zapłaty uzgodnionego wynagrodzenia. Wynagrodzenie może być ustalane jako opłata za każdą dokonaną czynność (np.: za każdy wprowadzony dokument księgowy – 2 zł) lub też może zostać określone ryczałtowo (np.: 1.000 zł netto za miesiąc płatne do 20-tego dnia każdego miesiąca).

Trzeba pamiętać, że zgodnie z art. 735 § 1 k.c. w związku z art. 750 k.c., zasadą jest odpłatność usług księgowych. Przy umowie zlecenia obowiązek zapłaty wynagrodzenia nie jest ściśle powiązany z faktem spełnienia świadczenia. Jeżeli umowa zlecenia ma charakter odpłatny i nie postanowiono inaczej, wynagrodzenie należy się przyjmującemu zlecenie za wykonanie powierzonych mu czynności, a więc za dokonanie czynności prawnej lub za dokonanie działań potrzebnych do zrealizowania tej czynności, jeżeli jej zaistnienie nie jest w pełni zależne od przyjmującego zlecenie (por. E. Gniewek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz, Warszawa 2006, str. 1152).

W sporach sądowych często osoby, które korzystały z usług księgowych tłumaczą fakt niezapłacenia za usługi księgowe tym, że usługi te były wykonywane nienależycie (np.: księgowa dopuściła się zawinionego przekroczenia terminów wymaganych przepisami prawa, potwierdzonych dokumentami wystawionymi przez odpowiednie organy – Urząd Kontroli Skarbowej lub Urząd Skarbowy). W tym miejscu należy wskazać, że umowa o świadczenie usług księgowych, zgodnie z art. 734 § 1 k.c., jest umową starannego działania.

Należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, którą określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności (art. 355 § 2 k.c.), cechuje inny rodzaj staranności dostosowanej zarówno do działającej osoby, przedmiotu, którego działanie dotyczy i okoliczności, w których działanie to następuje. Osoba świadcząca usługi księgowe jest zobowiązana do wykonania określonych czynności, które jednak nie muszą zmierzać do osiągnięcia rezultatu. Warto podkreślić, że celem umowy zlecenia nie jest osiągnięcie danego rezultatu, lecz podjęcie czynności nakierowanych na jego uzyskanie.

Jeśli więc osoba korzystająca z usług księgowych chce się powoływać na przepisy o niewłaściwym wykonaniu zobowiązań (art. 471 k.c.), to musi ona udowodnić, że wykonane przez księgowego usługi były wykonane w sposób wadliwy a następnie osoba korzystająca z usług księgowych powinna udowodnić, jaką z tytułu nienależytego wykonania usługi księgowej poniosła szkodę oraz zgłosić zarzut potrącenia należności przysługującej księgowemu z kwotą należnego odszkodowania.

Przykładowa umowa na usługi księgowe – umowa.

Foto dzięki uprzejmości everydayplus / freedigitalphotos.net

Jaka jest różnica pomiędzy opóźnieniem a zwłoką?

Jaka jest różnica pomiędzy opóźnieniem a zwłoką?

Pojęcia „opóźnienia” i „zwłoki” w potocznym języku są używane zamiennie, ale w umowach mają różne znaczenie i nie mogą być ze sobą mylone. Zacznijmy od elementów wspólnych pomiędzy opóźnieniem i zwłoką. Oba te pojęcia mówią o niewykonaniu na czas zobowiązania, jednakże różnicą jest to czy niewykonanie w terminie zobowiązania wynika z przyczyn związanych z dłużnikiem (zwłoka dłużnika) czy też przyczyna nieterminowego wykonania zobowiązania jest niezależna od dłużnika (opóźnienie dłużnika).

Inaczej mówiąc „opóźnienie” to każdy przypadek niewykonania zobowiązania w terminie, a „zwłoka” to szczególny przypadek opóźnienia, jako działania lub zaniechania zawinionego przez dłużnika. Zawinione działanie to takie działanie, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność. Rozróżnienie pomiędzy opóźnieniem (wystarczy upływ oznaczonego terminu i niewykonanie zobowiązania) oraz zwłoką (konieczne, oprócz upływ oznaczonego terminu i niewykonania zobowiązania, także wskazanie przyczyn leżących po stronie dłużnika, które doprowadziły do niewykonania zobowiązania w terminie) jest istotna i w umowach jest najczęściej powiązana z karami umownymi. Jeżeli strony zawierające umowę, przygotowaną przy pomocy prawnika, w treści tej umowy odwołają się przy naliczaniu kar umownych jedynie do pojęcia „opóźnienia”, to wystarczy aby dłużnik nie wykonał oznaczonego zobowiązania w wskazanym w umowie terminie i to będzie prowadziło do powstania uprawnienia do naliczenia kary umownej. W sytuacji gdy w umowie zostanie zapisane, że dopiero zwłoka dłużnika prowadzi do możliwości naliczenia kary umownej wierzyciel musi powiązać niewykonanie zobowiązania z określoną przyczyną po stronie dłużnika, która doprowadziła do niewykonania zobowiązania na czas.

Ocenę okoliczności, za które dłużnik ewentualnie odpowiada w przypadku zwłoki, dokonuje się według ogólnych zasad odpowiedzialności dłużnika za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania (art. 471-474 k.c.). Warto pamiętać, że zgodnie z art. 476 k.c. dłużnik nie dotrzymując terminu pozostaje w zwłoce, czyli niewykonanie zobowiązania w terminie wynikło z przyczyn, za które dłużnik odpowiada (domniemanie prawne). Wobec tego domniemania wierzyciel nie musi udowadniać, że niedotrzymanie terminu spełnienia świadczenia jest spowodowane okolicznościami, za które dłużnik odpowiada, bo korzysta z domniemania prawnego wskazującego, że jeśli doszło do niewykonania zobowiązania na czas to zasadniczo dłużnik jest w zwłoce. To dłużnik musi udowodnić, że niewykonanie zobowiązania wynika z przyczyn niezwiązanych z działaniem (zaniechaniem) dłużnika.

Jedyne co wierzyciel ma do wykazania jest: (1) wskazanie treści zobowiązania dłużnika oraz to, że (2) termin wykonania zobowiązania upłynął bezskutecznie. W sytuacji jeżeli dłużnik twierdzi, iż nie popadł w zwłokę, lecz w opóźnienie zwykłe niestwarzające negatywnych dla niego następstw prawnych, to musi tę okoliczność wykazać. Dłużnik musi wskazać, jakie to niezależne od dłużnika okoliczności doprowadziły do niewykonania zobowiązania na czas (np.: fakt wystąpienia niekorzystnych warunków atmosferycznych).

Z opóźnieniem oraz ze zwłoką w wykonaniu zobowiązania wiąże się często konieczność ustalenia wysokości kary umownej. Dłużnik może w trakcie procesu sądowego podnosić zarzut miarkowania kary umownej oraz zarzut przedawnienia kary umownej.

Zgodnie z art. 484 § 2 k.c. jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane, dłużnik może żądać zmniejszenia kary umownej; to samo dotyczy wypadku, gdy kara umowna jest rażąco wygórowana. Przesłankę rażącego wygórowania kary umownej ocenia się w praktyce dokonując porównania wysokości kary z wysokością poniesionej przez wierzyciela szkody tzn. mniejsza szkoda daje dłużnikowi większe szanse na obniżenie wysokości wyrażonej w umowie kary (przykładowo: wyrok SN z 20 czerwca 2008 r., sygn. akt IV CSK 49/2008). Natomiast przesłankę czy zobowiązanie zostało przez dłużnika w znacznej części wykonane należy oceniać przez porównując to zostało wykonane z treścią zobowiązania dłużnika. Przy dużym stopniu zawinienia dłużnika (świadome narażenie wierzyciela na szkodę) sąd może nie zdecydować się na miarkowanie kary umownej.

Dłużnik może też podnosić zarzut przedawnienia kary umownej (zasadniczo chodzi o 3-letni termin przedawnienia – art. 118 k.c.).

 

Foto dzięki uprzejmości nitinut / freedigitalphotos.net

Czy wierzyciel może zażądać zapłaty 40 Euro od każdej opóźnionej płatności ?

Czy wierzyciel może zażądać zapłaty 40 Euro od każdej opóźnionej płatności

Ustawa z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych wprowadziła uregulowanie odnoszące się do obowiązku zapłaty, przez dłużnika, kwoty „rekompensaty” za koszty odzyskania należności wyliczonej jako równowartość kwoty 40 Euro według średniego kursu ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie stało się wymagalne.

Obowiązek zapłaty tej kwoty powstaje w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie dotrzymał terminu zapłaty ustalonego z innym przedsiębiorcą w umowie (np.: umowie sprzedaży, umowie dostawy, umowie o świadczenie usług, itp.).

Powstaje jednak pytanie czy w każdej sytuacji dłużnik musi liczyć się z obowiązkiem zapłacenia 40 Euro, jeśli przekroczy termin płatności?

Po pierwsze, należy sprawdzić czy faktura wystawiona przez wierzyciela wskazuje prawidłowy termin płatności – ten wynikający z umowy zawartej pomiędzy przedsiębiorcami. Często dzieje się tak, że faktury wystawiane przez wierzyciela mają systemowo ustawiony krótki termin płatności (np.: 7 dniowy), a ustalenia między stronami są inne – w umowie uzgodniono 30 dniowy termin płatności.

Po drugie, wierzyciel dochodząc kwoty stanowiącej równowartość 40 euro z tytułu rekompensaty za koszty odzyskiwania należności, jest zobowiązany do wykazania, iż poniósł jakiekolwiek rzeczywiste koszty z tego tytułu (np.: koszt wezwania dłużnika  do zapłaty, koszty rozmów telefonicznych, koszt zaangażowania kancelarii adwokackiej lub radcowskiej w celu poprowadzenia sprawy sądowej przeciwko nierzetelnemu dłużnikowi). Nie jest tak, że jedyną przesłanką nabycia uprawnienia do żądania zapłaty rekompensaty – 40 Euro – jest opóźnienie dłużnika w spełnieniu świadczenia pieniężnego. W tym miejscu należy wskazać, że takim odszkodowaniem za opóźnienie dłużnika w terminowej zapłacie faktury jest prawo do naliczenia odsetek za opóźnienie (art. 481 k.c.) – tym samym odsetki są wystarczającym odszkodowaniem dla wierzyciela w związku z niedotrzymaniem przez dłużnika terminu zapłaty faktury. Warto jednak zapoznać się ze stanowiskiem zaprezentowanym w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 roku, III CZP 94/15.

Po trzecie, należy ustalić co w danym przypadku jest „transakcją handlową”. Zgodnie z ustawą o terminach zapłaty w transakcjach handlowych wierzyciel miał prawo naliczać stałą rekompensatę w wysokości 40 Euro od jednej transakcji handlowej. Jeżeli strony w umowie nie zastrzegły wyraźnie, że świadczenie pieniężne będzie spełniane częściami, to wystawienie faktur częściowych i następnie zażądanie od każdej z niezapłaconych faktur częściowych „rekompensaty” za koszty odzyskania należności będzie bezprawne. Podkreślić należy, że zgodnie z treścią przepisu art. 11 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych uprawnienie do naliczania opłaty 40 Euro od każdej opóźnionej faktury przysługuje wierzycielowi jedynie wówczas, gdy strony wyraźnie zastrzegły w umowie, że świadczenie pieniężne będzie płacone w częściach. Za przedstawioną wyżej wykładnią przepisów art. 10 ust. 1 i 11 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych przemawia także nowelizacja ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, dokonana ustawą z dnia 9 października 2015 roku, a która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. Do art. 10 tej ustawy dodano ust. 3, który stanowi : „uprawnienie do kwoty o której mowa w ust. 1, przysługuje od transakcji handlowej, z zastrzeżeniem art. 11 ust 2 pkt 2”. Ustawodawca powtórzył pojęcie transakcji handlowej (w liczbie pojedynczej), dodając „z zastrzeżeniem art. 11 ust. 2 pkt 2 ustawy”, tj. przewidującego uprawnienie wierzyciela do uzyskania równowartości kwoty 40 euro od każdej częściowej płatności – w przypadku, gdy strony ustalą w umowie, iż zapłata następować będzie częściami.

Po czwarte, w części tego typu spraw będzie miał zastosowanie art. 5 k.c. („Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.”). Wierzyciel, żądając zapłaty 40 Euro, w niektórych sytuacjach może nadużywać swego prawa, gdyż będzie ono sprzeczne ze społeczno – gospodarczym przeznaczeniem prawa do rekompensaty przewidzianego w art. 10 ust. 1 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, ponieważ np.: wierzyciel nie poniósł żadnych wydatków związanych z odzyskiwaniem należności a uzyskał odszkodowanie w postaci odsetek ustawowych od opóźnionej płatności lub też gdy wierzyciel naliczył rekompensatę od każdej wystawionej faktury VAT, chociaż wynikają one z jednej transakcji handlowej (umowy), a wysokość rekompensaty przekracza kwotę należności głównej, co prowadzi do nieuzasadnionego wzbogacenia wierzyciela.

Po piąte, jeśli chodzi o faktury płatne przed 1 stycznia 2016 roku to należy sprawdzić ustalony pomiędzy stronami termin płatności. Przepisy art. 5, art. 7 oraz art. 10 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, w brzmieniu obowiązującym przed 1 stycznia 2016 roku, utożsamiają moment nabycia prawa do rekompensaty z momentem nabycia uprawnień do odsetek. Przepisy te określają chwilę, od kiedy wierzyciel może naliczać odsetki za opóźnienie w zależności od tego, czy umówiony przez strony termin zapłaty był dłuższy niż 30 dni lub też dłuższy niż 60 dni. Z analizy wskazanych przepisów wynika, że wierzytelność o odsetki powstaje tylko w przypadku, gdy termin płatności przekracza 60 dni (art. 7 ust. 3) oraz termin płatności jest dłuższy niż 30 dni (art. 7 ust. 1 pkt 2 związku z art. 5). W sytuacji zatem, gdy strony w łączącej ich umowie nie ustaliły dłuższego niż 30 – dniowy termin płatności, to ich stosunek zobowiązaniowy nie będzie podlegał regulacji zawartej w ustawie o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. W konsekwencji art. 10 ustawy nie ma w takich przypadkach zastosowania i prawo to rekompensaty w wysokości 40 euro nie przysługuje.

 

Foto dzięki uprzejmości vectorolie / freedigitalphotos.net

Termin przedawnienia dla opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego

termin przedawnienia

Opłaty roczne z tytułu użytkowania wieczystego mogą być przez organy gminy podwyższane. Czasem podwyżka opłaty rocznej wynosi kilku krotność poprzednio płaconej kwoty za użytkowanie wieczyste. Użytkownik wieczysty może odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a od decyzji SKO do sądu powszechnego. Takie postępowanie odwoławcze może trwać latami i powstaje pytanie: od jakiego momentu liczyć rozpoczęcie biegu przedawnienia podwyższonej opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste?

W orzecznictwie, w szczególności w orzeczeniach Sądu Najwyższego, zaobserwować można dość zgodną linię orzeczniczą wskazującą, że datą, od której należy liczyć początek biegu przedawnienia roszczeń o zapłatę opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego jest data prawomocności wyroku sądowego (odpowiednio tę kwestię należałoby stosować do prawomocności orzeczenia SKO). Przekładowo taki pogląd został wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego z 23 czerwca 2005 r. (III CZP 37/2005), w którym przyjęto, że: „Ustalona przez sąd opłata roczna z tytułu użytkowania wieczystego (art. 80 ust. 1 i 2 w zw. z art. 78 ust. 2 u.g.n.) staje się wymagalna, w części przewyższającej opłatę dotychczasową, po uprawomocnieniu się wyroku”. Zaprezentowany pogląd ten w doktrynie jednak nie został przyjęty bez głosów sprzeciwu.

Przykładem stanowiska krytycznego wobec wyżej przedstawionego poglądu Sądu Najwyższego jest stanowisko wyrażone w glosie krytycznej Edwarda Gniewka do wyżej wspomnianej sprawy o sygn. III CZP 37/2005:

W każdym przypadku uzasadnionej aktualizacji opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego mamy do czynienia ze skutecznym ustaleniem nowej, podwyższonej wysokości opłat. Wynika to ze skuteczności dokonanego wypowiedzenia, nieobalonego w toku przewidzianej procedury odwoławczej. Ponadto, nie można też podważyć uniwersalnej, wyraźnej zasady prawa materialnego, zakotwiczonej w całym szeregu sprzężonych przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami, według której ustalona wysokość opłaty rocznej obowiązuje począwszy od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym wypowiedziano wysokość dotychczasowej opłaty. […]

Począwszy od tej daty następuje wymagalność podwyższonej opłaty; z płatnością do dnia 31 marca każdego roku. […]

Z faktu skutecznej aktualizacji opłaty wynika wymagalność podwyższonej opłaty. Okresowa natura opłat z tytułu użytkowania wieczystego przesądza, że wymagalne są co roku; w podwyższonej wysokości – w roku następującym po wypowiedzeniu. Według odrębnej normy prawnej opłaty roczne wnosi się z góry za dany rok, w terminie do 31 marca każdego roku (art. 71 ust. 4 ustawy o gospodarce nieruchomościami).

Zatem użytkownik wieczysty popada w opóźnienie – w rozumieniu art. 481 w zw. z art. 455 k.c. – gdy nie spełnia świadczenia opłaty z tytułu użytkowania wieczystego do 31 marca danego roku.

Ustalona po prawomocnym rozstrzygnięciu wyrokiem sądowym lub ugodą sądową nowa wysokość opłaty rocznej obowiązuje począwszy od dnia 1 stycznia roku następującego po roku, w którym wypowiedziano wysokość dotychczasowej opłaty (art. 79 ust. 8 w zw. z ust. 4 i 5 ustawy o gospodarce nieruchomościami), oraz normy, według której opłaty wnosi się w terminie do dnia 31 marca każdego roku, z góry za dany rok (art. 71 ust. 4). W żadnym więc razie nie można uznać, że wymagalność roszczenia o zapłatę podwyższonej (zaktualizowanej) opłaty następuje dopiero w terminie prawomocności wyroku. W ujęciu proceduralnym, uprawomocnienie wyroku jest niezbędne dla stwierdzenia, że sprawa została osądzona; że osądzono sprzeciw użytkownika wieczystego. W ujęciu merytorycznym mamy zaś do czynienia z ustaleniem, że aktualizacja była uzasadniona (chociażby nawet w niższej wysokości), ustawodawca postanawia natomiast odrębnie dla takich przypadków, że ustalona nowa wysokość opłaty obowiązuje od 1 stycznia roku następującego po dokonanym wypowiedzeniu.

Opóźnienie czy zwłoka w zapłacie opłat rocznych (bez względu na liczbę zaległych opłat rocznych) nie stanowi podstawy rozwiązania użytkowania wieczystego. Zaległe należności z tytułu opłat rocznych mogą być dochodzone w ramach procesu cywilnego i egzekwowane w drodze egzekucji cywilnej. Roszczenie o zapłatę opłaty rocznej przedawnia się z upływem trzech lat, licząc od dnia jej wymagalności. Opłaty roczne są bowiem świadczeniami okresowymi w rozumieniu art. 118 k.c. Termin przedawnienia biegnie dla każdej opłaty rocznej osobno.

 

Foto dzięki uprzejmości antpkr / freedigitalphotos.net

 

Termin zwrotu pożyczki i przedawnienie roszczenia o zwrot

Termin zwrotu pożyczki i przedawnienie roszczenia o zwrot

Umowy nazwane, czyli opisane precyzyjniej w kodeksie cywilnym, charakteryzują się tym, iż posiadają pewne podstawowe cechy, bez wystąpienia których nie można stwierdzić, iż mamy do czynienia z określoną umową. Te fundamentalne cechy danej umowy określane są w języku prawniczym jako essentialia negotii (tj. istotne lub konieczne składniki) umowy. Wbrew powszechnemu mniemaniu, określenie terminu zwrotu udzielonej pożyczki, nie należy do koniecznych składników umowy pożyczki.

Określając w art. 720 § 1 kodeksu cywilnego najważniejsze cechy umowy pożyczki, ustawodawca nałożył na obydwie strony tej umowy po jednym obowiązku. Z jednej strony, dający pożyczkę (pożyczkodawca) zobowiązuje się do przeniesienia na własność na rzecz drugiej osoby pewną określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych co do gatunku (np. pewien zbiór innych rzeczy niż pieniądze). Natomiast z drugiej strony, biorący pożyczkę (pożyczkobiorca) zobowiązuje się do zwrotu tej samej ilości pieniędzy (aczkolwiek w umowie pożyczki strony mogą przewidzieć obowiązek zwrotu przedmiotu pożyczki wraz z dodatkowo naliczonymi odsetkami) albo tej samej ilości rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości. Oznacza to, że bez wystąpienia tych elementów nie będziemy mogli zdefiniować danej umowy jako umowy pożyczki.

Strony w umowie pożyczki mogą, ale nie muszą, obwarować konkretnym terminem zwrot (spłatę) pożyczki. W sytuacji, w której strony wskażą pewien termin, do którego pożyczka powinna zostać zwrócona, wymagalność zobowiązania pożyczkobiorcy powstaje następnego dnia po wskazanej dacie zwrotu (np.: jeśli strony wskażą w umowie pożyczki, że ma być ona zwrócona do 31 października 2016 roku, to bieg terminu przedawnienia roszczenia rozpoczyna się od dnia 1 listopada 2016 roku i przy przedawnieniu 10-letnim, przedawnienie nastąpi po 1 listopada 2026 roku). Strony umowy pożyczki nie muszą wskazywać konkretnej daty jej zwrotu, natomiast termin zwrotu mogą uzależnić od wystąpienia jakiegoś zdarzenia (np. ukończenie studiów, zawarcie związku małżeńskiego, sprzedaż auta, itp.). W umowie pożyczki można zawrzeć obowiązek jej zwrotu w ratach, co oznacza, że wymagalna nie będzie cała pożyczka od razu, a kolejno jej poszczególne części (raty).

Gdy umawiające się strony nie określą terminu zwrotu pożyczki, zwrot pożyczki powinien nastąpić w ciągu sześciu tygodni od wypowiedzenia umowy przez pożyczkodawcę. Teoretycznie zatem, bez określania terminu zwrotu pożyczki, pożyczkodawca już następnego dnia od udzielenia pożyczki może wypowiedzieć umowę, co spowoduje, że wymagalność pożyczki nastąpi następnego dnia po upływie sześciu tygodni od daty wypowiedzenia umowy. Istotnym jest by pamiętać, że bieg 6-tygodniowego terminu na zwrot pożyczki należy liczyć od daty, w której o wypowiedzeniu dowie się pożyczkobiorca, a także, by pamiętać o tym, iż w przypadku zawarcia umowy pożyczki na piśmie wypowiedzenie także powinno zostać dokonane w takiej formie (dla celów dowodowych każda umowa pożyczki kwoty powyżej 500 zł powinna być stwierdzona pismem, co oznacza, że przy zawarciu umowy pożyczki ponad tę kwotę bez formy pisemnej co do zasady nie będzie można udowodnić faktu udzielenia takiej pożyczki w drodze zeznań świadków lub przesłuchania stron). Ponadto, pożyczkodawca nie musi wskazywać terminu zwrotu pożyczki „bezterminowej” w przypadku wypowiedzenia terminu zwrotu pożyczki, ponieważ termin ten (6-tygodniowy) wynika wprost z przepisów, aczkolwiek w doktrynie wskazuje się, iż strony mogą również w umowie skrócić lub wydłużyć ustawowy termin wypowiedzenia. Wypowiedzenie stanowi jednostronne oświadczenie woli pożyczkodawcy, że żąda on zwrotu udzielonej pożyczki, w związku z czym ewentualna zgoda lub sprzeciw pożyczkobiorcy nie mają żadnego znaczenia dla skutecznego wypowiedzenia tej umowy.

Jak wcześniej wskazano, zgodnie z art. 120 § 1 k.c. bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Wskazać należy, iż roszczenie staje się wymagalne z nadejściem momentu, w którym świadczenie ma być spełnione. Wymagalność roszczenia należy łączyć z nadejściem ostatniego dnia pozwalającego dłużnikowi spełnić świadczenie zgodnie z treścią zobowiązania (por. wyrok SN z 3.02.2006 r., I CSK 17/05).

Przepisy kodeksu cywilnego regulujące umowę pożyczki nie zawierają szczególnych przepisów, które precyzowałyby, w jakim terminie można sądownie dochodzić od pożyczkobiorcy zwrotu pożyczki. Oznacza to, że w tym zakresie będą stosowane terminy ogólne. W związku z tym, pożyczkodawca może żądać zasądzenia od pożyczkobiorcy należności w terminie 10 lat od daty wymagalności pożyczki, a jeśli pożyczka była udzielana w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, to w terminie 3 lat od daty jej wymagalności. W celu zasądzenia odpowiedniej kwoty istotnym jest dysponowanie przez pożyczkodawcę pisemnym potwierdzeniem udzielenia pożyczki.

 

Foto dzięki uprzejmości worradmu / freedigitalphotos.net

Wezwanie do zaprzestania naruszania znaku towarowego

znak słowno-graficzny

Na firmowej stronie wskazujecie Państwo, że Wasze biuro czy kancelaria jest przyjazne klientowi. Co więcej, na stronie może pojawić się logotyp ze słowami „przyjazne biuro” lub „przyjazna kancelaria”. Niespodziewanie otrzymujecie wezwanie do zaprzestania naruszania znaku towarowego, bo inny podmiot zarejestrował znak słowno-graficzny „przyjazne biuro” (np.: biuro rachunkowe, biuro księgowe, architekta) lub „przyjazna kancelaria” (np.: zajmująca się usługami prawnymi i odszkodowaniami). Wezwanie do zaprzestania naruszania znaku towarowego, dla lepszego efektu, wysyłane jest z kancelarii adwokata lub radcy prawnego.

W wezwaniu adwokat lub radca prawny wzywa do:

  1. zaprzestania umieszczania tego znaku na towarach lub opakowaniach, oferowania i wprowadzania tych towarów do obrotu, ich importu lub eksportu oraz składowania w celu oferowania i wprowadzania do obrotu, a także zaprzestania oferowania lub świadczenia usług pod tym znakiem;
  2. zaprzestania umieszczania znaku na dokumentach związanych z wprowadzaniem towarów do obrotu lub związanych ze świadczeniem usług;
  3. zaprzestania posługiwania się znakiem w celu reklamy;
  4. usunięcia z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wpisów z użyciem chronionego znaku towarowego, oraz zawiadomienia o zmianach innych organów fiskalnych, statystycznych, rentowych, itp.;
  5. usunięcia z rejestrów, baz danych i innych zbiorów informacji danych na temat Państwa działalności, w których wymieniany jest chroniony znak towarowy;
  6. usunięcia ze strony internetowej działającej pod jakimkolwiek adresem określenia zawierającego znak towarowy, w tym zaprzestania używania domeny o zbliżonej nazwie.

Czy należy postąpić tak, jak to wezwanie nakazuje? Czy faktycznie znak towarowy został naruszony?

Zacznijmy od tego, że udzielenie prawa ochronnego na znak słowno-graficzny oznacza, że taki rodzaj znaku chroni słowo bądź słowa w nim użyte wyłącznie w zakresie określonej szaty graficznej, ochrona natomiast nie rozciąga się na każdą możliwą formę tego znaku. W stosunku do znaku towarowego słowno-graficznego akcent, pod kątem którego należy oceniać możliwość ewentualnego naruszenia prawa ochronnego wynikającego rejestracji takiego znaku, położony jest więc na wizualną część znaku.

Ocenę czy faktycznie doszło do naruszenia przeprowadzamy wyłącznie biorąc pod uwagę całość znaku, analizując go w warstwie słownej oraz w warstwie graficznej. Ograniczenie się jedynie do poszczególnych części składowych znaku (np.: jednego lub kilku słów) prowadzi do zbyt szerokiego a w konsekwencji do nieprawidłowego oznaczenia granic ochrony znaku towarowego. Ochronę słowno-graficznego znaku towarowego należy rozpatrywać przez pryzmat zarówno rozmiaru i koloru czcionki oraz innych elementów zawartych w tym znaku. Ochroną nie są natomiast objęte poszczególne słowa pojedynczo bądź łącznie użyte w tym znaku. Oznacza to, że słowa te mogą być dowolnie używane przez inny podmiot. Tylko udzielenie ochrony na znak słowny obejmowałoby absolutnie każdą formę użycia danego słowa bądź słów w klasach, w których znak ten uzyskał ochronę (np.: jeśli chodzi o biura rachunkowe to jest to klasa 35: agencje reklamowe; doradztwo w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej; księgowość; rachunkowość; przygotowywanie zeznań podatkowych; sporządzanie sprawozdań rachunkowych). Uzyskana w wyniku rejestracji znaku słownego ochrona, wyłącznie jeśli chodzi o określoną klasę, będzie skutkowała możliwością zakazania używania innym chronionej nazwy lub nazwy podobnej niezależnie od jej czcionki, rozmiaru, koloru czy towarzyszących elementów graficznych. Taka możliwość nie została jednak przewidziana dla ochrony znaków słowno-graficznych; dotyczy wyłącznie słownych znaków towarowych.

Udzielnie prawa ochronnego na znak towarowy słowno-graficzny oznacza ponadto, iż ewentualnej oceny naruszenia tego prawa należy dokonać przez porównanie dwóch przeciwstawnych znaków słowno- graficznych. Jeśli logotyp ma inną czcionkę, rozmiar, kolor lub inne towarzyszące elementy graficzne niż będący podstawą porównania zastrzeżony słowno-graficzny znak towarowy to nie można mówić o podobieństwie logotypu do znaku towarowego.

Ocena podobieństwa zarejestrowanego znaku towarowego słowno-graficznego i przeciwstawnego mu oznaczenia powinna opierać się na ich zgodności wizualnej, fonetycznej i koncepcyjnej. Znak i oznaczenie można uznać za podobne, jeżeli z punktu widzenia określonego kręgu odbiorców są one przynajmniej częściowo identyczne w jednym bądź kilku istotnych aspektach (por. wyrok Sądu Pierwszej Instancji WE /dalej SPI/ z 223.10.2002 w sprawie T-6/01 Matratzen). Konieczne jest tu dokonanie oceny wizualnych, fonetycznych i znaczeniowych cech znaków i ich całościowego oddziaływania na percepcję należycie poinformowanego, dostatecznie uważnego i rozsądnego przeciętnego konsumenta (por. m.in. wyrok ETS z 20.03.2003 r. w sprawie C-291/00 LTJ Diffusion). Kierując się zatem zasadami wypracowanymi w orzecznictwie wspólnotowym, należy stwierdzić, że znak złożony może być uznany za podobny do innego znaku złożonego lub jednoelementowego wówczas, gdy jego składnik stanowi element dominujący w całościowym wrażeniu wywieranym przez złożony znak towarowy (por. wyrok SPI wydany 16.03.2005 r. w sprawie T-112/03 L’Oreal).

O podobieństwie znaków bądź braku takiego podobieństwa decydują więc elementy odróżniające oba znaki.

Warto też wskazać, że sformułowanie „przyjazne biuro” lub „przyjazna kancelaria” ma słabą zdolność odróżniającą, ponieważ jest to znak opisowy, zawierający powszechnie używane w obrocie słowa wartościujące, z których żaden ani pojedynczo ani łącznie nie posiada jakichkolwiek cech odróżniających. Takie słowa są popularne, powszechnie pojawiające się w obrocie gospodarczym. Uprawniony ze znaku słowno-graficznego, który ma słabą zdolność oddziaływania musi liczyć się z tym, iż taki znak musi często tolerować współistnienie znaków bliskich (tak również np. U. Promińska – Ustawa o znakach towarowych. Komentarz, Wydawnictwo Prawnicze PWN, Warszawa 1998, s. 42).

Na podstawie art. 296 ust. 2 pkt. 2 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. – Prawo własności przemysłowej (dalej „pwp”) naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy polega na bezprawnym używaniu w obrocie gospodarczym znaku identycznego lub podobnego do zarejestrowanego znaku towarowego w odniesieniu do towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym. Aby więc uprawniony mógł skorzystać z ochrony przewidzianej w tym przepisie koniecznym jest kumulatywne spełnienie przesłanek określonych w tym przepisie.

W większości przypadków okaże się, że brak jest uzasadnienia dla jakichkolwiek roszczeń do zaprzestania naruszeń przyznanego prawa ochronnego, albowiem takie naruszenia nie mają miejsca. Dlatego też należy niezwłocznie odpowiedzieć na wezwanie do zaprzestania naruszania znaku towarowego, przedstawiając argumentację wskazującą dlaczego słowno-graficzny znak towarowy nie został naruszony.

 

Foto dzięki uprzejmości tiverylucky / freedigitalphotos.net

Czy wspólnik spółki cywilnej może samodzielnie wnieść pozew?

Czy wspólnik spółki cywilnej może samodzielnie wnieść pozew?

Czy wspólnik spółki cywilnej może samodzielnie wystąpić do sądu z roszczeniem o zasądzenie określonej kwoty pieniężnej, bez zgody swoich wspólników na takie samodzielne działanie?

Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest legitymacja czynna. Legitymacja procesowa oznacza to prawo danej osoby do żądania od sądu udzielenia jej określonej ochrony prawnej w przedstawionej temu sądowi do rozstrzygnięcia sprawie. Oznacza to, że osoba występująca z roszczeniem lub broniąca się przed roszczeniem innej osoby może występować w roli powoda lub pozwanego. W procesie cywilnym wyróżnia się legitymację procesową czynną (powód) oraz bierną (pozwany).

Wyjaśnijmy też czym jest spółka cywilna. Spółka cywilna to wielostronna umowa wiążąca wspólników; spółka cywilna nie ma samodzielnej osobowości prawnej (jak np.: sp. z o.o.), nie ma też osobowości procesowej. Jedynymi podmiotami uprawionymi do działania, i to łącznego działania, są wspólnicy spółki cywilnej. Warto pamiętać, że spółka cywilna nie ma „własnego” mienia, a nabywane prawa i zaciągane zobowiązania są wspólnymi prawami i zobowiązaniami wspólników spółki cywilnej. Majątek spółki cywilnej jest majątkiem o charakterze współwłasności łącznej, co oznacza, że w trakcie istnienia spółki cywilnej wspólnik tej spółki nie może rozporządzić własnym udziałem w tej spółce ani udziałem w poszczególnych składnikach tego majątku a w trakcie istnienia spółki cywilnej majątek wspólny nie podlega podziałowi. Oznacza to, mówiąc językiem prawniczym, że w procesie cywilnym, po stronie wspólników spółki  zachodzi do współuczestnictwa materialnego koniecznego co oznacza istnienie łącznej legitymacji procesowej, wymagającej występowania w sprawie wszystkich uprawnionych w charakterze powodów – wspólników spółki cywilnej.

Ponieważ roszczenie wspólnika spółki cywilnej dotyczy majątku wspólnego wspólników tej spółki to jeden wspólnik spółki cywilnej nie może samodzielnie wystąpić z roszczeniem o zasądzenie na rzecz wszystkich wspólników spółki wierzytelności, która powstała w związku z działalnością tej spółki. Potwierdza to uchwała Sądu Najwyższego z dnia 9 lutego 2011 roku (sygn. III CZP 130/10).

Na pytanie zadane na wstępie tego wpisu odpowiedź jest, niestety, negatywna; wspólnik spółki cywilnej nie jest legitymowany do samodzielnego występowania do sądu z roszczeniem o zapłatę, które ma być zasądzone na rzecz wszystkich wspólników tej spółki cywilnej.

Jeśli wspólnik spółki cywilnej będzie działał samodzielnie to strona pozwana może podnieść zarzut braku legitymacji czynnej występowania tego „samodzielnego” wspólnika spółki cywilnej jako powoda. Sąd powinien zaś przychylić się do tego zarzutu i oddalić powództwo.

Jeśli z powództwem o zapłatę należności wchodzącej w skład majątku spółki cywilnej wystąpi tylko jeden ze wspólników spółki cywilnej, to po stronie powodowej zachodzi brak legitymacji procesowej czynnej, co skutkuje oddaleniem powództwa w całości.

 

Foto dzięki uprzejmości vectorolie / freedigitalphotos.net