Czy po zakończonej umowie dzierżawy Wydzierżawiający zawsze może żądać przywrócenia stanu poprzedniego?

umowa dzierżawy

W jednej ze spraw sądowych Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku o zwrot nakładów na przedmiot dzierżawy wskazał, że określone w art 676 k.c. w zw. z art. 694 k.c., prawo wydzierżawiającego w postaci żądania przywrócenia stanu poprzedniego nie jest niczym ograniczone i to także w przypadku, gdy przedmiotem dzierżawy i dokonanych nakładów jest nieruchomość.

Moim zdaniem taka uproszczona i oderwana od konieczności odpowiedniego stosowania do umów dzierżawy mających za przedmiot nieruchomość wykładnia art. 676 k.c. w zw. z art. 694 k.c. jest nie do przyjęcia.

Jak wskazuje w swych orzeczeniach Sąd Najwyższy, w świetle art. 676 roszczenie dzierżawcy o zwrot wartości ulepszeń (tzw. nakładów ulepszających) powstaje m.in. dopiero po dokonaniu zwrotu przedmiotu dzierżawy – nieruchomości (np.: wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 23 marca 2017 r., V CSK 465/16). Nie budzi przy tym wątpliwości, że w art. 676 k.c. chodzi o nakłady, które powiększyły wartość użytkową rzeczy w chwili jej zwrotu przez najemcę i odpowiednio stosując ten przepis przez dzierżawcę. Określa ją wzrost wartości przedmiotu dzierżawy, na który nakłady zostały poczynione, oceniany w chwili zwrotu wydzierżawionej rzeczy (np.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 listopada 2000 r. II CKN 339/00). Wartość nakładów ulepszających należy obliczyć poprzez porównanie wartości nieruchomości wg stanu na dzień zawarcia umowy dzierżawy z jego wartością po dokonaniu nakładów na dzień dokonywania zwrotu przedmiotu dzierżawy.

W tym miejscu należy uczynić pewną uwagę, iż wartości ulepszeń nie można utożsamiać z wydatkami poniesionymi na ich dokonanie – tj. poniesionych kosztach, lecz analizie poddać należy wartość lub użyteczność całej rzeczy (np.: wyrok Sądu Najwyższego z 12 września 2013 r., IV CSK 44/13; wyrok Sądu Najwyższego z 9 września 2000 r., II CKN 339/00). Poniesienie kosztów przez dzierżawcę na określone prace przystosowawcze na przedmiot dzierżawy, remont, itp., jest więc także i z powyższych względów instytucjonalnie odrębne od nakładów.

Przepis art. 676 k.c. daje możliwość umówienia się co do zwrotu wartości nakładów ulepszających, a jeśli nie ma odpowiedniej regulacji w umowie dzierżawy to wynajmujący ma wybór: albo zatrzymać ulepszenia i zapłacić sumę odpowiadającą ich wartości z chwili zwrotu albo żądać przywrócenia stanu poprzedniego. Przyjmuje się jednak, że ze względu na specyfikę umowy dzierżawy i jej prawną odrębność od umowy najmu, przepis art. 676 k.c. powinien być stosowany do umowy dzierżawy jedynie odpowiednio w tym znaczeniu, że wykluczone jest prawo wydzierżawiającego do żądania przywrócenia stanu poprzedniego, jeżeli taka restytucja naruszałaby substancję rzeczy (np.: nieruchomości) lub zmieniała jej przeznaczenie i charakter nabyty dzięki poczynionym nakładom (np.: restytucja zabytku). Dlatego też, niezależnie od tego czy i jak strony umowy dzierżawy zmodyfikowałyby kwestię zwrotu wartości nakładów, wydzierżawiający i tak nie ma prawa żądać ich usunięcia i musiałby zwrócić ich wartość, gdyż w przeciwnym wypadku byłby bezpodstawnie wzbogacony kosztem dzierżawcy. Wydzierżawiającemu nie przysługuje przewidziane w art. 676 w zw. z art. 694 k.c. prawo żądania przywrócenia stanu poprzedniego przedmiotu dzierżawy, jeżeli taka restytucja naruszałaby substancję nieruchomości lub zmieniałaby jej przeznaczenie i charakter nabyte dzięki poczynionym nakładom (np.: wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 16 czerwca 2016 r., V CSK 655/15, wyrok Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 12 września 2013 r., IV CSK 44/13).

 

Foto dzięki uprzejmości: Phil_Bird / freedigitalphotos.net

Umowa konsorcjum

 

umowa konsorcjum

Umowa konsorcjum należy do umów nienazwanych, nieopisanych szczegółowo w kodeksie cywilnym. W związku z tym, w umowie tej mogą znaleźć się wszystkie te rozwiązania, które nie są sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa. Charakter prawny konsorcjum nie jest jednoznacznie oceniany w literaturze, konsorcjum jest przykładowo uznawane za rodzaj spółki cywilnej lub formę wspólnego przedsięwzięcia w obrocie gospodarczym. Z reguły jednak samo zawarcie przez podmioty umowy konsorcjum nie prowadzi do powstania między tymi podmiotami związku szerszego niż tylko wynikający z samej umowy konsorcjum. Jak się wydaje, w ramach swobody umów mogłaby także być zawarta umowa o utworzeniu konsorcjum, której przedmiotem byłaby współpraca w zakresie wspólnego występowania nie tylko przy konkretnym zamówieniu, ale przy większej liczbie podobnych zamówień.

Celem umowy konsorcjum jest połączenie kilku jednostek organizacyjnych (np. spółek) w celu wspólnej realizacji jakiegoś, często przekraczającego możliwości wykonania przez jeden podmiot, zamierzenia gospodarczego. Konsorcjum jest zwykle powoływane, gdy cel gospodarczy jest dość złożony i przekracza finansowe, gospodarcze, organizacyjne, fachowe możliwości pojedynczej jednostki wchodzącej w skład konsorcjum. Z tego powodu głównym celem umowy jest dokonanie podziału zadań pomiędzy podmiotami przy realizacji przedsięwzięcia, ustalenia zasad wynagradzania członków konsorcjum oraz sprecyzowanie reguł odpowiedzialności za wykonane usługi lub dostarczone towary (m.in. gwarancja, rękojmia). Ponadto w umowie konsorcjum należy określić osobę, która będzie reprezentantem samego konsorcjum.

Konsorcja najczęściej są powoływane przy dużych inwestycjach drogowych, budowlanych, podczas dużych publicznych przetargów.

Podmioty zawierające umowę konsorcjum mogą w tej umowie samodzielnie określić zasady odpowiedzialności pomiędzy sobą jak i w stosunku do osób trzecich. W umowie można przewidzieć odpowiedzialność na zasadzie winy lub w oznaczonych kwotowo częściach. W umowie konsorcjum strony tego stosunku mogą ustalić, iż każdy z uczestników odpowiada solidarnie (art. 369 k.c.) za wykonanie przedmiotu umowy.

W umowie konsorcjum można wyznaczyć lidera, który będzie występować wobec kontrahentów ze skutkiem dla pozostałych członków konsorcjum, lub też ustalić, że każdy z uczestników konsorcjum może występować wobec osób trzecich we wspólnym imieniu innych członków konsorcjum. Zasady odpowiedzialności członków konsorcjum zawsze będą wynikać z umowy zawartej między nimi, nie zaś z przepisów ustawy (w przeciwieństwie do np.: umowy spółki cywilnej).

Wzór prostej umowy konsorcjum.

 

Foto dzięki uprzejmości mapichai / freedigitalphotos.net

Zawarcie umowy z osobą małoletnią

Zawarcie umowy z osobą małoletnią

W trakcie wykonywania czynności prawnych związanych z obrotem gospodarczym może zdarzyć się sytuacja, w której jedną ze stron będzie osoba niepełnoletnia. Najczęściej zdarza się to w wyniku odziedziczenia przez małoletniego spadku. Zasady zawierania umów, w których jedną ze stron jest osoba niepełnoletnia są następujące.

Polskie prawo dzieli małoletnich, czyli osoby poniżej 18 roku życia, na dwie grupy: od urodzenia do 13 roku życia i od 13 do 18 roku życia. Wyjątkowo, do drugiej grupy nie będą zaliczane osoby, które zawarły małżeństwo przed osiągnięciem pełnoletniości. Pierwsza grupa osób nie posiada zdolności do czynności prawnych, natomiast osoby z drugiej grupy posiadają ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Konsekwencją tego jest nieważność co do zasady czynności prawnych (w tym umów) zawieranych przez osoby pozbawione zdolności do czynności prawnych. Wyjątkowo, osoby z obydwu grup zawierające umowy w drobnych bieżących sprawach życia codziennego zawierają skuteczną czynność prawną (np. przy dokonywaniu zakupów). W przypadku jednak, gdy czynność w drobnych bieżących sprawach życia codziennego zmierza do rażącego pokrzywdzenia małoletniego, to jest ona wtedy także nieważna. W doktrynie można zauważyć pogląd wskazujący, że rażące pokrzywdzenie małoletniego należy odmiennie odnosić do dziecka zdrowego psychicznie, a odmiennie wobec małoletniego z mentalną dysfunkcją, ponieważ „z wychowawczego punktu widzenia dziecku niezbędne jest zdobywanie doświadczenia, także drogą zawierania obiektywnie nieudanych, niekorzystnych transakcji” (A. Kidyba, Komentarz do art. 14 Kodeksu cywilnego, Lex).

Osoby małoletnie mogą dokonywać czynności prawnych z pomocą przedstawiciela ustawowego, którym co do zasady są rodzice posiadający pełną władzę rodzicielską (lub jeden z rodziców). Wyjątkowo, w razie czynności, w których stronami są dzieci pozostające pod władzą rodzicielską tych samych rodziców lub w których jedną ze stron jest dziecko, a drugą rodzic lub małżonek rodzica (chyba, że dotyczy to bezpłatnego przekazania rzeczy dziecku lub środków utrzymania), to przedstawicielem ustawowym dziecka nie może być żaden z rodziców, a kurator ustanowiony przez sąd. Jeśli małoletni ma być stroną innej umowy niż wymieniona w zdaniu poprzednim, to rodzic będzie musiał uzyskać zezwolenie sądu opiekuńczego (np.: Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Piasecznie), jeśli czynność zostałaby zakwalifikowana do czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu. Oznacza to, że przykładowo bez zgody sądu nie będzie mogło dojść do zbycia nieruchomości czy do zawarcia umowy, przedmiotem której byłoby zobowiązanie po jednej ze stron takiego stosunku prawnego do świadczenia znacznej ilości pieniędzy.

Czynność prawna, w której jedną ze stron jest dziecko do 13 roku życia, może zostać zawarta wyłącznie z jej przedstawicielem ustawowym działającym w imieniu i za tego małoletniego. Nieco odmiennie przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o zawarcie czynności prawnej z osobą pomiędzy 13 a 18 rokiem życia, gdyż w takiej sytuacji prawo przewiduje wymóg zgody przedstawiciela ustawowego. Bez stosownej zgody dana czynność będzie nieważna. Warto również zwrócić uwagę, że sam małoletni, gdy osiągnie pełnoletniość, będzie mógł potwierdzić ważność zawartej przez niego czynności prawnej. Osoba zawierająca umowę z małoletnim może wyznaczyć jego przedstawicielowi ustawowemu termin na wyrażenie zgody; po bezskutecznym upływie tego terminu oświadczenie woli tej osoby staje się niewiążące.

Ze względów dowodowych należy uznać, że najbardziej uzasadnioną formą wyrażenia zgody przez przedstawiciela ustawowego jest forma pisemna. Jednocześnie, jeśli przepisy przewidują, że do ważności danej czynności prawnej potrzebna jest forma szczególna (np. przy sprzedaży nieruchomości forma aktu notarialnego), to zgoda przedstawiciela ustawowego również musi być dokonana w tej samej formie. Bez zgody wyrażonej w takiej formie, dana czynność również nie będzie ważna.

Opracował: adwokat Marcin Moj

Foto dzięki uprzejmości: Serge Bertasius Photography / freedigitalphotos.net

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna jest dokumentem przygotowującym do zawarcia umowy przyrzeczonej.

Koreksowa regulacja umowy przedwstępnej mówi tylko tyle, że taka umowa może być zobowiązaniem złożonym przez jedną lub dwie strony umowy do zawarcia umowy przyrzeczonej (w przypadku przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości kreującą obowiązek zawarcia umowy zobowiązującej do rozporządzenia nieruchomością) oraz umowa taka powinna zawierać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej (m.in. określenie przedmiotu sprzedaży, ceny, itp.).

Umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości klienci wybierają z różnych powodów, m.in. chcą mieć czas na ustalenie szczegółów umowy przyrzeczonej (np.: ustalić sposób wykończenia nieruchomości), chcą uzyskać kredyt na zakup nieruchomości. Jednym z częstych powodów jest chęć dokładnego sprawdzenia stanu prawnego kupowanej nieruchomości (m.in. zajrzenia do księgi wieczystej w celu i zobaczyć czy nie zawiera ona wpisów hipotek, ciężarów i ograniczeń a także wzmianek i ostrzeżeń o toczących się postępowaniach) oraz zweryfikowania rzetelności obu stron sprzedaży.

Z uwagą należy przeczytać także wszystkie postanowienia umowy, na podstawie których oświadczamy, iż sprzedawca wywiązał się ze wszystkich zobowiązań wynikających z umowy.

Umowa przedwstępna może być zawarta w dowolnej formie.

Jednakże w pewnych przypadkach warto rozważyć czy nie zawrzeć umowy przedwstępnej w takiej samej formie, jaka jest wymagana od umowy przyrzeczonej. Doskonale to można przedstawić na przykładzie umowy sprzedaży nieruchomości. Przepisy wymagają od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości aby była ona zawarta w formie aktu notarialnego. Zawarcie umowy sprzedaży nieruchomości w innej formie niż wymagana forma aktu notarialnego oznacza, że taka umowa będzie nieważna prawnie i nie dojdzie do skutecznego przeniesienia prawa własności do nieruchomości. Wracając do przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości – może ona być zawarta w dowolnej formie, jednakże zawarcie przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego oznacza, że każda ze stron może wymagać od drugiej strony zawarcia umowy przyrzeczonej; w przypadku zawarcia przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w innej niż akt notarialny formie, każda ze stron umowy może jedynie żądać zapłaty odszkodowania za szkody powstałe w wyniku niedojścia do skutku umowy przyrzeczonej.

Aby sama przedwstępna umowa sprzedaży nieruchomości była ważna musi zawierać jeden istotny element – umowa taka musi określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej. Przy umowie sprzedaży do koniecznych elementów umowy należy zaliczyć:

  1. dokładne oznaczenie stron umowy;
  2. określenie przedmiotu umowy sprzedaży (precyzyjny opis nieruchomości);
  3. oznaczenie ceny sprzedaży nieruchomości (przykładowo ceną sprzedaży może być konkretna kwota lub opisanie sposobu jej wyliczenia).

W przedwstępnych umowach sprzedaży można podać też termin, do którego strony zamierzają zawrzeć umowę przyrzeczoną. W umowie przedwstępnej często wprowadzone są dodatkowe postanowienia takie jak: warunek od którego uzależnione jest zawarcie umowy przyrzeczonej, kary umowne, zadatek lub prawo odstąpienia od umowy przedwstępnej.

W przypadku zawarcia umowy przedwstępnej sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego notariusz pobierze połowę należnej taksy notarialnej od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości. Jeśli ten sam notariusz będzie przygotowywać umowę przyrzeczoną sprzedaży nieruchomości to także pobierze jedynie połowę wymaganej taksy notarialnej. Tak więc, kwota taksy notarialnej za umowę przedwstępną oraz umowę przyrzeczoną będzie taka sama, jak jednej umowie przyrzeczonej.

O przedawnieniu roszczeń z tytułu umowy przedwstępnej napisałem: tu.

Foto dzięki uprzejmości rattigon / freedigitalphotos.net

Umowa o dzieło – wydanie i odebranie dzieła

umowa o dzieło

Kodeks cywilny, w regulacjach dotyczących wykonania (realizacji) umowy o dzieło, rozróżnia wydanie (oddanie) i odebranie dzieła. Rozróżnienie to wynika z art. 643 k.c., zgodnie z którym zamawiający obowiązany jest odebrać dzieło, które przyjmujący zamówienie wydaje mu zgodnie ze swym zobowiązaniem.

Ugruntowany jest w orzecznictwie pogląd, wyrażony w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 26 lutego 1998 roku (I CKN 520/97), w którym Sąd Najwyższy zwrócił uwagę na treść art. 643 k.c., który mówi o „wydaniu dzieła”, przeciwstawiając ten zwrot „odebraniu dzieła”. Terminom „oddanie dzieła” (z art. 642 § 1 k.c.) i „wydanie dzieła” (z art. 643 k.c.) Sąd Najwyższy przypisał natomiast identyczne znaczenie. Oddanie (wydanie) dzieła należy – czemu daje jednoznacznie wyraz art. 643 k.c. – odróżniać od odbioru dzieła: aktu zamawiającego, będącego konsekwencją oddania lub wydania dzieła, potwierdzającego spełnienie świadczenia przez przyjmującego zamówienie.

Przyjmujący zamówienie jest obowiązany do wykonania oznaczonego dzieła (art. 627 k.c.) i jego oddania zamawiającemu. Do odebrania dzieła, które zamawiający wydaje mu zgodnie ze swym zobowiązaniem, obowiązany jest zamawiający (art. 643 k.c.). Oddanie dzieła nie oznacza jego odbioru, aczkolwiek odebranie dzieła świadczy o jego oddaniu. Do oddania dzieła dochodzi przez czynności faktyczne, gdy przyjmujący zamówienie przekazuje (wydaje) dzieło zamawiającemu, a ten przyjmuje (odbiera) je. Oddanie dzieła następuje w dacie wydania dzieła wolnego od wad istotnych. Oddanie dzieła następuje jednak także wówczas – jeżeli z umowy o dzieło inaczej nie wynika – gdy przyjmujący zamówienie stawia dzieło do dyspozycji zamawiającego i zamawiający może je odebrać, choć tego nie czyni (np.: bezzasadnie odmawia podpisania protokołu odbioru dzieła). Nieodebranie dzieła przez zamawiającego mimo braku ku temu przeszkód jest naruszeniem obowiązku zamawiającego wynikającego z art. 643 k.c. (np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 marca 2012 r., I CSK 287/11 – lex nr 1168727; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 października 2010 r., IV CSK 173/10 LEX nr 707913). Za wydanie dzieła należy uznać każdy akt przyjmującego zamówienie, z którego wynika, że prace uważa za skończone. Wystarczy wystawić i wręczyć zamawiającemu fakturę na całość wynagrodzenia, aby uznać że doszło do wydania dzieła.

Należy przyjąć, że jeżeli oddane dzieło jest dotknięte wadą istotną, tj. czyniącą je niezdatnym do zwykłego użytku lub sprzeciwiającą się wyraźnie umowie o dzieło, to oddanie dzieła nie następuje i nie powoduje wymagalności wierzytelności o wynagrodzenie. Jeżeli natomiast dzieło ma tylko wadę nieistotną, należy uznać, że jego oddanie powoduje, w myśl art. 642 § 1 k.c., wymagalność wierzytelności przyjmującego zamówienie o wynagrodzenie za dzieło. W tym ostatnim wypadku zamawiający może skorzystać z uprawnień z rękojmi, opisanych w art. 637 k.c. Należy pamiętać, że jeśli nawet doszło do nienależytego wykonania umowy o dzieło przez przyjmującego zamówienie to takie okoliczności nie uzasadniają, na gruncie obowiązujących przepisów, odmowy zapłaty umówionego wynagrodzenia.

Przedawnienie roszczeń wynikających z umowy o dzieło reguluje art. 646 k.c., który samodzielnie określa początek biegu przedawnienia wiążąc go z dniem oddania dzieła, a jeżeli dzieło nie zostało oddane – z dniem, w którym zgodnie z treścią umowy dzieło miało być oddane.

 

Foto dzięki uprzejmości vectorolie / freedigitalphotos.net

Czy wierzyciel może zażądać zapłaty 40 Euro od każdej opóźnionej płatności ?

Czy wierzyciel może zażądać zapłaty 40 Euro od każdej opóźnionej płatności

Ustawa z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych wprowadziła uregulowanie odnoszące się do obowiązku zapłaty, przez dłużnika, kwoty „rekompensaty” za koszty odzyskania należności wyliczonej jako równowartość kwoty 40 Euro według średniego kursu ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia roboczego miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym świadczenie stało się wymagalne.

Obowiązek zapłaty tej kwoty powstaje w sytuacji, gdy przedsiębiorca nie dotrzymał terminu zapłaty ustalonego z innym przedsiębiorcą w umowie (np.: umowie sprzedaży, umowie dostawy, umowie o świadczenie usług, itp.).

Powstaje jednak pytanie czy w każdej sytuacji dłużnik musi liczyć się z obowiązkiem zapłacenia 40 Euro, jeśli przekroczy termin płatności?

Po pierwsze, należy sprawdzić czy faktura wystawiona przez wierzyciela wskazuje prawidłowy termin płatności – ten wynikający z umowy zawartej pomiędzy przedsiębiorcami. Często dzieje się tak, że faktury wystawiane przez wierzyciela mają systemowo ustawiony krótki termin płatności (np.: 7 dniowy), a ustalenia między stronami są inne – w umowie uzgodniono 30 dniowy termin płatności.

Po drugie, wierzyciel dochodząc kwoty stanowiącej równowartość 40 euro z tytułu rekompensaty za koszty odzyskiwania należności, jest zobowiązany do wykazania, iż poniósł jakiekolwiek rzeczywiste koszty z tego tytułu (np.: koszt wezwania dłużnika  do zapłaty, koszty rozmów telefonicznych, koszt zaangażowania kancelarii adwokackiej lub radcowskiej w celu poprowadzenia sprawy sądowej przeciwko nierzetelnemu dłużnikowi). Nie jest tak, że jedyną przesłanką nabycia uprawnienia do żądania zapłaty rekompensaty – 40 Euro – jest opóźnienie dłużnika w spełnieniu świadczenia pieniężnego. W tym miejscu należy wskazać, że takim odszkodowaniem za opóźnienie dłużnika w terminowej zapłacie faktury jest prawo do naliczenia odsetek za opóźnienie (art. 481 k.c.) – tym samym odsetki są wystarczającym odszkodowaniem dla wierzyciela w związku z niedotrzymaniem przez dłużnika terminu zapłaty faktury. Warto jednak zapoznać się ze stanowiskiem zaprezentowanym w uchwale Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2015 roku, III CZP 94/15.

Po trzecie, należy ustalić co w danym przypadku jest „transakcją handlową”. Zgodnie z ustawą o terminach zapłaty w transakcjach handlowych wierzyciel miał prawo naliczać stałą rekompensatę w wysokości 40 Euro od jednej transakcji handlowej. Jeżeli strony w umowie nie zastrzegły wyraźnie, że świadczenie pieniężne będzie spełniane częściami, to wystawienie faktur częściowych i następnie zażądanie od każdej z niezapłaconych faktur częściowych „rekompensaty” za koszty odzyskania należności będzie bezprawne. Podkreślić należy, że zgodnie z treścią przepisu art. 11 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych uprawnienie do naliczania opłaty 40 Euro od każdej opóźnionej faktury przysługuje wierzycielowi jedynie wówczas, gdy strony wyraźnie zastrzegły w umowie, że świadczenie pieniężne będzie płacone w częściach. Za przedstawioną wyżej wykładnią przepisów art. 10 ust. 1 i 11 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych przemawia także nowelizacja ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, dokonana ustawą z dnia 9 października 2015 roku, a która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2016 r. Do art. 10 tej ustawy dodano ust. 3, który stanowi : „uprawnienie do kwoty o której mowa w ust. 1, przysługuje od transakcji handlowej, z zastrzeżeniem art. 11 ust 2 pkt 2”. Ustawodawca powtórzył pojęcie transakcji handlowej (w liczbie pojedynczej), dodając „z zastrzeżeniem art. 11 ust. 2 pkt 2 ustawy”, tj. przewidującego uprawnienie wierzyciela do uzyskania równowartości kwoty 40 euro od każdej częściowej płatności – w przypadku, gdy strony ustalą w umowie, iż zapłata następować będzie częściami.

Po czwarte, w części tego typu spraw będzie miał zastosowanie art. 5 k.c. („Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.”). Wierzyciel, żądając zapłaty 40 Euro, w niektórych sytuacjach może nadużywać swego prawa, gdyż będzie ono sprzeczne ze społeczno – gospodarczym przeznaczeniem prawa do rekompensaty przewidzianego w art. 10 ust. 1 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, ponieważ np.: wierzyciel nie poniósł żadnych wydatków związanych z odzyskiwaniem należności a uzyskał odszkodowanie w postaci odsetek ustawowych od opóźnionej płatności lub też gdy wierzyciel naliczył rekompensatę od każdej wystawionej faktury VAT, chociaż wynikają one z jednej transakcji handlowej (umowy), a wysokość rekompensaty przekracza kwotę należności głównej, co prowadzi do nieuzasadnionego wzbogacenia wierzyciela.

Po piąte, jeśli chodzi o faktury płatne przed 1 stycznia 2016 roku to należy sprawdzić ustalony pomiędzy stronami termin płatności. Przepisy art. 5, art. 7 oraz art. 10 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, w brzmieniu obowiązującym przed 1 stycznia 2016 roku, utożsamiają moment nabycia prawa do rekompensaty z momentem nabycia uprawnień do odsetek. Przepisy te określają chwilę, od kiedy wierzyciel może naliczać odsetki za opóźnienie w zależności od tego, czy umówiony przez strony termin zapłaty był dłuższy niż 30 dni lub też dłuższy niż 60 dni. Z analizy wskazanych przepisów wynika, że wierzytelność o odsetki powstaje tylko w przypadku, gdy termin płatności przekracza 60 dni (art. 7 ust. 3) oraz termin płatności jest dłuższy niż 30 dni (art. 7 ust. 1 pkt 2 związku z art. 5). W sytuacji zatem, gdy strony w łączącej ich umowie nie ustaliły dłuższego niż 30 – dniowy termin płatności, to ich stosunek zobowiązaniowy nie będzie podlegał regulacji zawartej w ustawie o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. W konsekwencji art. 10 ustawy nie ma w takich przypadkach zastosowania i prawo to rekompensaty w wysokości 40 euro nie przysługuje.

Warto przeczytać też ten wpis: Zmiany dotyczące 40 Euro za opóźnioną fakturę.

Foto dzięki uprzejmości vectorolie / freedigitalphotos.net

Termin zwrotu pożyczki i przedawnienie roszczenia o zwrot

Termin zwrotu pożyczki i przedawnienie roszczenia o zwrot

Umowy nazwane, czyli opisane precyzyjniej w kodeksie cywilnym, charakteryzują się tym, iż posiadają pewne podstawowe cechy, bez wystąpienia których nie można stwierdzić, iż mamy do czynienia z określoną umową. Te fundamentalne cechy danej umowy określane są w języku prawniczym jako essentialia negotii (tj. istotne lub konieczne składniki) umowy. Wbrew powszechnemu mniemaniu, określenie terminu zwrotu udzielonej pożyczki, nie należy do koniecznych składników umowy pożyczki.

Określając w art. 720 § 1 kodeksu cywilnego najważniejsze cechy umowy pożyczki, ustawodawca nałożył na obydwie strony tej umowy po jednym obowiązku. Z jednej strony, dający pożyczkę (pożyczkodawca) zobowiązuje się do przeniesienia na własność na rzecz drugiej osoby pewną określoną ilość pieniędzy albo rzeczy oznaczonych co do gatunku (np. pewien zbiór innych rzeczy niż pieniądze). Natomiast z drugiej strony, biorący pożyczkę (pożyczkobiorca) zobowiązuje się do zwrotu tej samej ilości pieniędzy (aczkolwiek w umowie pożyczki strony mogą przewidzieć obowiązek zwrotu przedmiotu pożyczki wraz z dodatkowo naliczonymi odsetkami) albo tej samej ilości rzeczy tego samego gatunku i tej samej jakości. Oznacza to, że bez wystąpienia tych elementów nie będziemy mogli zdefiniować danej umowy jako umowy pożyczki.

Strony w umowie pożyczki mogą, ale nie muszą, obwarować konkretnym terminem zwrot (spłatę) pożyczki. W sytuacji, w której strony wskażą pewien termin, do którego pożyczka powinna zostać zwrócona, wymagalność zobowiązania pożyczkobiorcy powstaje następnego dnia po wskazanej dacie zwrotu (np.: jeśli strony wskażą w umowie pożyczki, że ma być ona zwrócona do 31 października 2016 roku, to bieg terminu przedawnienia roszczenia rozpoczyna się od dnia 1 listopada 2016 roku i przy przedawnieniu 10-letnim, przedawnienie nastąpi po 1 listopada 2026 roku). Strony umowy pożyczki nie muszą wskazywać konkretnej daty jej zwrotu, natomiast termin zwrotu mogą uzależnić od wystąpienia jakiegoś zdarzenia (np. ukończenie studiów, zawarcie związku małżeńskiego, sprzedaż auta, itp.). W umowie pożyczki można zawrzeć obowiązek jej zwrotu w ratach, co oznacza, że wymagalna nie będzie cała pożyczka od razu, a kolejno jej poszczególne części (raty).

Gdy umawiające się strony nie określą terminu zwrotu pożyczki, zwrot pożyczki powinien nastąpić w ciągu sześciu tygodni od wypowiedzenia umowy przez pożyczkodawcę. Teoretycznie zatem, bez określania terminu zwrotu pożyczki, pożyczkodawca już następnego dnia od udzielenia pożyczki może wypowiedzieć umowę, co spowoduje, że wymagalność pożyczki nastąpi następnego dnia po upływie sześciu tygodni od daty wypowiedzenia umowy. Istotnym jest by pamiętać, że bieg 6-tygodniowego terminu na zwrot pożyczki należy liczyć od daty, w której o wypowiedzeniu dowie się pożyczkobiorca, a także, by pamiętać o tym, iż w przypadku zawarcia umowy pożyczki na piśmie wypowiedzenie także powinno zostać dokonane w takiej formie (dla celów dowodowych każda umowa pożyczki kwoty powyżej 500 zł powinna być stwierdzona pismem, co oznacza, że przy zawarciu umowy pożyczki ponad tę kwotę bez formy pisemnej co do zasady nie będzie można udowodnić faktu udzielenia takiej pożyczki w drodze zeznań świadków lub przesłuchania stron). Ponadto, pożyczkodawca nie musi wskazywać terminu zwrotu pożyczki „bezterminowej” w przypadku wypowiedzenia terminu zwrotu pożyczki, ponieważ termin ten (6-tygodniowy) wynika wprost z przepisów, aczkolwiek w doktrynie wskazuje się, iż strony mogą również w umowie skrócić lub wydłużyć ustawowy termin wypowiedzenia. Wypowiedzenie stanowi jednostronne oświadczenie woli pożyczkodawcy, że żąda on zwrotu udzielonej pożyczki, w związku z czym ewentualna zgoda lub sprzeciw pożyczkobiorcy nie mają żadnego znaczenia dla skutecznego wypowiedzenia tej umowy.

Jak wcześniej wskazano, zgodnie z art. 120 § 1 k.c. bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Wskazać należy, iż roszczenie staje się wymagalne z nadejściem momentu, w którym świadczenie ma być spełnione. Wymagalność roszczenia należy łączyć z nadejściem ostatniego dnia pozwalającego dłużnikowi spełnić świadczenie zgodnie z treścią zobowiązania (por. wyrok SN z 3.02.2006 r., I CSK 17/05).

Przepisy kodeksu cywilnego regulujące umowę pożyczki nie zawierają szczególnych przepisów, które precyzowałyby, w jakim terminie można sądownie dochodzić od pożyczkobiorcy zwrotu pożyczki. Oznacza to, że w tym zakresie będą stosowane terminy ogólne. W związku z tym, pożyczkodawca może żądać zasądzenia od pożyczkobiorcy należności w terminie 10 lat od daty wymagalności pożyczki, a jeśli pożyczka była udzielana w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, to w terminie 3 lat od daty jej wymagalności. W celu zasądzenia odpowiedniej kwoty istotnym jest dysponowanie przez pożyczkodawcę pisemnym potwierdzeniem udzielenia pożyczki.

 

Foto dzięki uprzejmości worradmu / freedigitalphotos.net