Umowa konsorcjum

 

umowa konsorcjum

Umowa konsorcjum należy do umów nienazwanych, nieopisanych szczegółowo w kodeksie cywilnym. W związku z tym, w umowie tej mogą znaleźć się wszystkie te rozwiązania, które nie są sprzeczne z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa. Charakter prawny konsorcjum nie jest jednoznacznie oceniany w literaturze, konsorcjum jest przykładowo uznawane za rodzaj spółki cywilnej lub formę wspólnego przedsięwzięcia w obrocie gospodarczym. Z reguły jednak samo zawarcie przez podmioty umowy konsorcjum nie prowadzi do powstania między tymi podmiotami związku szerszego niż tylko wynikający z samej umowy konsorcjum. Jak się wydaje, w ramach swobody umów mogłaby także być zawarta umowa o utworzeniu konsorcjum, której przedmiotem byłaby współpraca w zakresie wspólnego występowania nie tylko przy konkretnym zamówieniu, ale przy większej liczbie podobnych zamówień.

Celem umowy konsorcjum jest połączenie kilku jednostek organizacyjnych (np. spółek) w celu wspólnej realizacji jakiegoś, często przekraczającego możliwości wykonania przez jeden podmiot, zamierzenia gospodarczego. Konsorcjum jest zwykle powoływane, gdy cel gospodarczy jest dość złożony i przekracza finansowe, gospodarcze, organizacyjne, fachowe możliwości pojedynczej jednostki wchodzącej w skład konsorcjum. Z tego powodu głównym celem umowy jest dokonanie podziału zadań pomiędzy podmiotami przy realizacji przedsięwzięcia, ustalenia zasad wynagradzania członków konsorcjum oraz sprecyzowanie reguł odpowiedzialności za wykonane usługi lub dostarczone towary (m.in. gwarancja, rękojmia). Ponadto w umowie konsorcjum należy określić osobę, która będzie reprezentantem samego konsorcjum.

Konsorcja najczęściej są powoływane przy dużych inwestycjach drogowych, budowlanych, podczas dużych publicznych przetargów.

Podmioty zawierające umowę konsorcjum mogą w tej umowie samodzielnie określić zasady odpowiedzialności pomiędzy sobą jak i w stosunku do osób trzecich. W umowie można przewidzieć odpowiedzialność na zasadzie winy lub w oznaczonych kwotowo częściach. W umowie konsorcjum strony tego stosunku mogą ustalić, iż każdy z uczestników odpowiada solidarnie (art. 369 k.c.) za wykonanie przedmiotu umowy.

W umowie konsorcjum można wyznaczyć lidera, który będzie występować wobec kontrahentów ze skutkiem dla pozostałych członków konsorcjum, lub też ustalić, że każdy z uczestników konsorcjum może występować wobec osób trzecich we wspólnym imieniu innych członków konsorcjum. Zasady odpowiedzialności członków konsorcjum zawsze będą wynikać z umowy zawartej między nimi, nie zaś z przepisów ustawy (w przeciwieństwie do np.: umowy spółki cywilnej).

Wzór prostej umowy konsorcjum.

 

Foto dzięki uprzejmości mapichai / freedigitalphotos.net

Zawarcie umowy z osobą małoletnią

Zawarcie umowy z osobą małoletnią

W trakcie wykonywania czynności prawnych związanych z obrotem gospodarczym może zdarzyć się sytuacja, w której jedną ze stron będzie osoba niepełnoletnia. Najczęściej zdarza się to w wyniku odziedziczenia przez małoletniego spadku. Zasady zawierania umów, w których jedną ze stron jest osoba niepełnoletnia są następujące.

Polskie prawo dzieli małoletnich, czyli osoby poniżej 18 roku życia, na dwie grupy: od urodzenia do 13 roku życia i od 13 do 18 roku życia. Wyjątkowo, do drugiej grupy nie będą zaliczane osoby, które zawarły małżeństwo przed osiągnięciem pełnoletniości. Pierwsza grupa osób nie posiada zdolności do czynności prawnych, natomiast osoby z drugiej grupy posiadają ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Konsekwencją tego jest nieważność co do zasady czynności prawnych (w tym umów) zawieranych przez osoby pozbawione zdolności do czynności prawnych. Wyjątkowo, osoby z obydwu grup zawierające umowy w drobnych bieżących sprawach życia codziennego zawierają skuteczną czynność prawną (np. przy dokonywaniu zakupów). W przypadku jednak, gdy czynność w drobnych bieżących sprawach życia codziennego zmierza do rażącego pokrzywdzenia małoletniego, to jest ona wtedy także nieważna. W doktrynie można zauważyć pogląd wskazujący, że rażące pokrzywdzenie małoletniego należy odmiennie odnosić do dziecka zdrowego psychicznie, a odmiennie wobec małoletniego z mentalną dysfunkcją, ponieważ „z wychowawczego punktu widzenia dziecku niezbędne jest zdobywanie doświadczenia, także drogą zawierania obiektywnie nieudanych, niekorzystnych transakcji” (A. Kidyba, Komentarz do art. 14 Kodeksu cywilnego, Lex).

Osoby małoletnie mogą dokonywać czynności prawnych z pomocą przedstawiciela ustawowego, którym co do zasady są rodzice posiadający pełną władzę rodzicielską (lub jeden z rodziców). Wyjątkowo, w razie czynności, w których stronami są dzieci pozostające pod władzą rodzicielską tych samych rodziców lub w których jedną ze stron jest dziecko, a drugą rodzic lub małżonek rodzica (chyba, że dotyczy to bezpłatnego przekazania rzeczy dziecku lub środków utrzymania), to przedstawicielem ustawowym dziecka nie może być żaden z rodziców, a kurator ustanowiony przez sąd. Jeśli małoletni ma być stroną innej umowy niż wymieniona w zdaniu poprzednim, to rodzic będzie musiał uzyskać zezwolenie sądu opiekuńczego (np.: Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Piasecznie), jeśli czynność zostałaby zakwalifikowana do czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu. Oznacza to, że przykładowo bez zgody sądu nie będzie mogło dojść do zbycia nieruchomości czy do zawarcia umowy, przedmiotem której byłoby zobowiązanie po jednej ze stron takiego stosunku prawnego do świadczenia znacznej ilości pieniędzy.

Czynność prawna, w której jedną ze stron jest dziecko do 13 roku życia, może zostać zawarta wyłącznie z jej przedstawicielem ustawowym działającym w imieniu i za tego małoletniego. Nieco odmiennie przedstawia się sytuacja, jeśli chodzi o zawarcie czynności prawnej z osobą pomiędzy 13 a 18 rokiem życia, gdyż w takiej sytuacji prawo przewiduje wymóg zgody przedstawiciela ustawowego. Bez stosownej zgody dana czynność będzie nieważna. Warto również zwrócić uwagę, że sam małoletni, gdy osiągnie pełnoletniość, będzie mógł potwierdzić ważność zawartej przez niego czynności prawnej. Osoba zawierająca umowę z małoletnim może wyznaczyć jego przedstawicielowi ustawowemu termin na wyrażenie zgody; po bezskutecznym upływie tego terminu oświadczenie woli tej osoby staje się niewiążące.

Ze względów dowodowych należy uznać, że najbardziej uzasadnioną formą wyrażenia zgody przez przedstawiciela ustawowego jest forma pisemna. Jednocześnie, jeśli przepisy przewidują, że do ważności danej czynności prawnej potrzebna jest forma szczególna (np. przy sprzedaży nieruchomości forma aktu notarialnego), to zgoda przedstawiciela ustawowego również musi być dokonana w tej samej formie. Bez zgody wyrażonej w takiej formie, dana czynność również nie będzie ważna.

Opracował: adwokat Marcin Moj

Foto dzięki uprzejmości: Serge Bertasius Photography / freedigitalphotos.net

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna sprzedaży nieruchomości

Umowa przedwstępna jest dokumentem przygotowującym do zawarcia umowy przyrzeczonej.

Koreksowa regulacja umowy przedwstępnej mówi tylko tyle, że taka umowa może być zobowiązaniem złożonym przez jedną lub dwie strony umowy do zawarcia umowy przyrzeczonej (w przypadku przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości kreującą obowiązek zawarcia umowy zobowiązującej do rozporządzenia nieruchomością) oraz umowa taka powinna zawierać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej (m.in. określenie przedmiotu sprzedaży, ceny, itp.).

Umowę przedwstępną sprzedaży nieruchomości klienci wybierają z różnych powodów, m.in. chcą mieć czas na ustalenie szczegółów umowy przyrzeczonej (np.: ustalić sposób wykończenia nieruchomości), chcą uzyskać kredyt na zakup nieruchomości. Jednym z częstych powodów jest chęć dokładnego sprawdzenia stanu prawnego kupowanej nieruchomości (m.in. zajrzenia do księgi wieczystej w celu i zobaczyć czy nie zawiera ona wpisów hipotek, ciężarów i ograniczeń a także wzmianek i ostrzeżeń o toczących się postępowaniach) oraz zweryfikowania rzetelności obu stron sprzedaży.

Z uwagą należy przeczytać także wszystkie postanowienia umowy, na podstawie których oświadczamy, iż sprzedawca wywiązał się ze wszystkich zobowiązań wynikających z umowy.

Umowa przedwstępna może być zawarta w dowolnej formie.

Jednakże w pewnych przypadkach warto rozważyć czy nie zawrzeć umowy przedwstępnej w takiej samej formie, jaka jest wymagana od umowy przyrzeczonej. Doskonale to można przedstawić na przykładzie umowy sprzedaży nieruchomości. Przepisy wymagają od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości aby była ona zawarta w formie aktu notarialnego. Zawarcie umowy sprzedaży nieruchomości w innej formie niż wymagana forma aktu notarialnego oznacza, że taka umowa będzie nieważna prawnie i nie dojdzie do skutecznego przeniesienia prawa własności do nieruchomości. Wracając do przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości – może ona być zawarta w dowolnej formie, jednakże zawarcie przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego oznacza, że każda ze stron może wymagać od drugiej strony zawarcia umowy przyrzeczonej; w przypadku zawarcia przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości w innej niż akt notarialny formie, każda ze stron umowy może jedynie żądać zapłaty odszkodowania za szkody powstałe w wyniku niedojścia do skutku umowy przyrzeczonej.

Aby sama przedwstępna umowa sprzedaży nieruchomości była ważna musi zawierać jeden istotny element – umowa taka musi określać istotne postanowienia umowy przyrzeczonej. Przy umowie sprzedaży do koniecznych elementów umowy należy zaliczyć:

  1. dokładne oznaczenie stron umowy;
  2. określenie przedmiotu umowy sprzedaży (precyzyjny opis nieruchomości);
  3. oznaczenie ceny sprzedaży nieruchomości (przykładowo ceną sprzedaży może być konkretna kwota lub opisanie sposobu jej wyliczenia).

W przedwstępnych umowach sprzedaży można podać też termin, do którego strony zamierzają zawrzeć umowę przyrzeczoną. W umowie przedwstępnej często wprowadzone są dodatkowe postanowienia takie jak: warunek od którego uzależnione jest zawarcie umowy przyrzeczonej, kary umowne, zadatek lub prawo odstąpienia od umowy przedwstępnej.

W przypadku zawarcia umowy przedwstępnej sprzedaży nieruchomości w formie aktu notarialnego notariusz pobierze połowę należnej taksy notarialnej od przyrzeczonej umowy sprzedaży nieruchomości. Jeśli ten sam notariusz będzie przygotowywać umowę przyrzeczoną sprzedaży nieruchomości to także pobierze jedynie połowę wymaganej taksy notarialnej. Tak więc, kwota taksy notarialnej za umowę przedwstępną oraz umowę przyrzeczoną będzie taka sama, jak jednej umowie przyrzeczonej.

O przedawnieniu roszczeń z tytułu umowy przedwstępnej napisałem: tu.

Foto dzięki uprzejmości rattigon / freedigitalphotos.net

Apelacja, czyli druga szansa wygrania sporu sądowego

Apelacja

Wydany wyrok przez sąd pierwszej instancji może nie usatysfakcjonować stron procesu. Dlatego też od każdego wyroku sądu pierwszej instancji przysługuje środek odwoławczy – apelacja. Przykładowo, od wyroku wydanego przez Sąd Rejonowy w Piasecznie zasadniczo apelacja będzie przysługiwała do Sądu Okręgowego w Warszawie. Celem postępowania apelacyjnego jest sprawdzenie czy wyrok sądu pierwszej instancji jest zasadny i legalny, a więc czy wyrok został wydany w oparciu o prawidłowo zgromadzony i przeanalizowany materiał dowodowy oraz czy w wyroku sąd prawidłowo zastosował przepisy materialnoprawne.

Sąd drugiej instancji, rozpatrujący apelację działa w granicach zaskarżenia dokonanego przez uprawniony podmiot. Sąd ten ma za zadanie naprawić wszystkie stwierdzone błędy popełnione przez strony procesu oraz sąd pierwszo-instancyjny. Zdarza się też, że w postępowaniu apelacyjnym sąd bada ponownie całokształt sprawy a nie ogranicza się do tego co zostało ustalone przez sąd pierwszej instancji.

Aby można było złożyć apelację muszą zostać spełnione następujące warunki: (1) zostało wydane orzeczenie, od którego przysługuje apelacja, (2) istnieje podmiot, który ma legitymację do jej wniesienia oraz (3) podmiot uprawniony do wniesienia apelacji został pokrzywdzony zaskarżonym orzeczeniem.

Ustalenie czy faktycznie uprawiony podmiot został pokrzywdzony wydanym orzeczeniem sądu pierwszej instancji nie powinno być trudne.

Niewątpliwie apelację od wyroku sądu pierwszej instancji może wnieść strona niezadowolona z rozstrzygnięcia wydanego przez sąd pierwszej instancji. Pokrzywdzenie będzie najczęściej polegać na tym, że sąd odmówił rozpoznania lub zaakceptowania zgłoszonych przez tę stronę żądań i wniosków. Strona apelująca będzie więc żądać zmiany bądź uchylenia wyroku dla niej niekorzystnego (art. 368 k.p.c.). W prawidłowo przygotowanej apelacji podmiot wnoszący apelację wykazuje swoje pokrzywdzenie poprzez porównanie zgłoszonych żądań i niekorzystnej dla niego sentencji orzeczenia kończącego sprawę w sądzie pierwszej instancji.

Aby apelacja była skuteczna musi spełniać kilka warunków: apelacja musi być złożona w odpowiednim czasie i do odpowiedniego sądu oraz musi spełniać szereg wymogów formalnych, takich jak oznaczenie zakresu zaskarżenia oraz musi wskazywać zarzuty sformułowane przeciwko wyrokowi pierwszej instancji. Zarzuty apelacji polegają na uzasadnieniu twierdzeń osoby składającej apelację dowodzących, że zaskarżony wyrok sądu pierwszej instancji jest wadliwy ze względu na niewłaściwe zastosowanie prawa materialnego, rażące uchybienia procesowe, które miały wpływ na jego treść, jak i błędnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Czasem zarzuty apelacyjne są formułowane w sposób ogólny, zdarza się to w szczególności, gdy pismo to przygotowywane jest przez osobę nie mającą wykształcenia prawniczego lub doświadczenia sądowego. Nieprawidłowe przygotowanie apelacji może prowadzić do tego, że apelacja zostanie uznana za bezskuteczną i w konsekwencji zostanie odrzucona (art. 370 lub 373 k.p.c.). Warto więc zlecić przygotowanie apelacji profesjonalnemu pełnomocnikowi (adwokatowi lub radcy prawnemu).

W prawidłowo przygotowanej apelacji należy określić, czy skarżący żąda uchylenia czy zmiany wyroku sądu pierwszej instancji. Najczęstszym wnioskiem jest żądanie zmiany wyroku sądu pierwszej instancji.

Wzór apelacji skierowanej do Sądu Okręgowego w Warszawie: tu.

 

Foto dzięki uprzejmości: digitalart/ freedigitalphotos.net

Odszkodowanie za błędy biura rachunkowego

Odszkodowanie za błędy biura rachunkowego

Przedsiębiorca zlecający prowadzenie swoich ksiąg rachunkowych księgowemu może uważać, że nie musi się martwić o prawidłowe prowadzenie ksiąg, gdyż jego księgowość jest prowadzona przez profesjonalistę. Dopiero w sytuacji, gdy okaże się, że księgi nie były prowadzone rzetelnie i do zapłacenia jest zaległość podatkowa z odsetkami za zwłokę oraz ewentualnie zostało wszczęte postępowanie karno-skarbowe, przedsiębiorca może zacząć sprawdzać treść zawartej umowy o obsługę ksiąg rachunkowych w celu ustalenia, kto ma zapłacić za błędy biura rachunkowego. Oczywiście na początku, za nieprawidłowo zdeklarowane zobowiązanie podatkowe odpowiada przedsiębiorca, następnie, jeśli błąd powstał z winy biura księgowego należy sprawdzić, jak strony uregulowały odpowiedzialność za zawiniony błąd księgowego.

Ponieważ relacja pomiędzy przedsiębiorcą a biurem księgowym reguluje zawarta pomiędzy tymi podmiotami umowa o świadczenie usług rachunkowych, toteż i odpowiedzialność biura księgowego za popełnione przez księgowego błędy będzie się najczęściej sprowadzać do tzw. odpowiedzialności kontaktowej uregulowanej w art. 471 k.c. oraz odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, który wystawił polisę od odpowiedzialności cywilnej księgowemu.

Zgodnie z przepisem art. 471 k.c., regulującym odpowiedzialność kontraktową, do przyjęcia obowiązku dłużnika (biura księgowego) zapłaty odszkodowania przedsiębiorcy za popełnione błędy księgowe konieczne jest wykazanie i udowodnienie przez przedsiębiorcę: (1) niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przez dłużnika, (2) wyrządzenia mu szkody, a także (3) istnienia między nimi adekwatnego związku przyczynowego. Wszystkie te trzy elementy muszą zostać udowodnione łącznie; trzeba też wiedzieć, że przygotowanie pozwu o zapłatę odszkodowania będzie wymagać specjalistycznej wiedzy rachunkowo-podatkowej, aby przejrzyście wykazać sądowi, że to biuro księgowe ponosi winę za nieprawidłowo wyliczone zobowiązanie podatkowe przedsiębiorcy.

Wina jest ujemną oceną zachowania się sprawcy szkody (art. 361 § 1 k.c.). Wina składa się z elementu obiektywnego polegającego na niewłaściwym, niezgodnym z prawem zachowaniu się sprawcy oraz z elementu subiektywnego, który polega na umyślności lub niedbalstwie (niedołożeniu należytej staranności przy prowadzeniu ksiąg rachunkowych). W sprawach o zapłatę odszkodowania za błąd księgowy należy porównać zachowanie sprawcy z wzorcem starannego księgowego. Uznanie, że sprawca postąpił nagannie (np.: nie znał obowiązujących przepisów podatkowych, nie zaksięgował na czas przekazanych mu dokumentów źródłowych, itp.), uzasadnia przypisanie mu winy. Co więcej, odpowiedzialność kontraktowa oparta jest na domniemaniu prawnym winy dłużnika, który jednak może się bronić, wykazując, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło skutkiem okoliczności, za które nie ponosi on odpowiedzialności. Podstawy odpowiedzialności kontraktowej określa art. 472 k.c., zgodnie z którym, jeżeli ze szczególnego przepisu ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego dłużnik odpowiedzialny jest za niezachowanie należytej staranności (niedbalstwo).

Adekwatny związek przyczynowy pomiędzy działaniem lub zaniechaniem dłużnika a powstaniem szkody jest konieczną przesłanką odpowiedzialności odszkodowawczej. Zachodzi on tylko wtedy, gdy określone przyczyny normalnie powodują dane skutki. Ustalając, czy istnieje związek przyczynowy pomiędzy działaniem księgowego a ujawnieniem błędów skutkujących powstaniem zaległości podatkowych sąd oceniający powództwo o odszkodowanie bada, czy między kolejnymi faktami zachodzą obiektywne powiązania (niezaksięgowanie faktury, ustalenie niższego zobowiązania podatkowego), czy przyczyna była koniecznym warunkiem wystąpienia skutku, czy bez niej skutek wystąpiłby. Po stwierdzeniu, że takie powiązanie miało miejsce sąd ocenia je pod kątem adekwatności (typowa przyczyna powoduje typowy skutek), decydując o tym, czy powiązania przyczyny ze skutkiem można traktować jako normalne (typowe, oczekiwane w zwykłej kolejności rzeczy), czy jako będące rezultatem wyjątkowego zbiegu okoliczności. Ocena w tym zakresie opiera się na całokształcie okoliczności sprawy, zasadach doświadczenia życiowego, ewentualnie także wiedzy specjalnej (opinia biegłego z dziedziny rachunkowości).

Naprawienie szkody ma zapewnić całkowitą kompensatę doznanego przez wierzyciela uszczerbku majątkowego w granicach normalnego związku przyczynowego – a więc zapłatę różnicy w zobowiązaniu podatkowym i zaległości podatkowej oraz w pokryciu odsetek od zaległości podatkowych (art. 361 k.c.). Zasadnicze znaczenie dla stwierdzenia istnienia odpowiedzialności odszkodowawczej ma ustalenie powstania szkody, w rozumieniu różnicy między obecnym jego stanem majątkowym poszkodowanego przedsiębiorcy, a stanem jaki zaistniałby, gdyby nie nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Szkoda polega na stracie jaką poniósł poszkodowany (damnum emergens) albo pozbawieniu go korzyści, które mógłby uzyskać, gdyby mu szkody nie wyrządzono (lucrum cessans). Jej wysokość określa się przy zastosowaniu metody subiektywnej uwzględniającej wartość naruszonych dóbr z punktu widzenia poszkodowanego. Zgodnie z zasadą zawartą w art. 6 k.c., udowodnienie szkody i jej wysokości obciąża poszkodowanego.

 

Foto dzięki uprzejmości Pong / freedigitalphotos.net

 

Substytucja a zastępstwo procesowe

Substytucja a zastępstwo procesowe

Jedną z ważniejszych zasad postępowania cywilnego jest następująca regulacja: pozwać dłużnika można zasadniczo przed sąd właściwy dla miejsca zamieszkania (siedziby) pozywanego. W praktyce oznacza to, że jeśli dłużnik ma siedzibę w Krakowie a wierzyciel ma miejsce zamieszkania w Warszawie to wierzyciel zasadniczo może skierować pozew jedynie do sądu rejonowego (okręgowego) w Krakowie. Przy obsłudze prawnej podmiotu sprzedającego swoje produkty na znacznym terytorium oznaczać to będzie, że trzeba będzie podróżować po różnych sądach.

Rozwiązań tego problemu jest kilka.

Po pierwsze, można tak uregulować umowę sprzedaży (umowę świadczenia usług, itp.), że właściwym, zgodnie z tą umową będzie sąd dla sprzedającego (zleceniobiorcy, itp.). Wystarczy na końcu umowy zawrzeć takie postanowienie: Strony zgodnie postanawiają, że spory wynikające z umowy lub z nią związane będą rozstrzygane przez sąd właściwy miejscowo dla Sprzedającego. Klauzula wskazująca, przed jakim sądem strony będą rozwiązywać spory, nie zawsze jednak może być zastosowana – wyjątkami są choćby spory dotyczące nieruchomości lub relacje pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem.

Innym rozwiązaniem będzie skorzystanie w przypadku sporu sądowego z elektronicznego postępowania upominawczego – w tym przypadku dla pozwanych z całego kraju właściwy jest Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie. Postępowanie elektroniczne charakteryzuje się m.in. tym, że zasadniczo cała korespondencja jest prowadzona w formie elektronicznej, nie ma rozpraw oraz, że po złożeniu sprzeciwu przez pozwanego sprawa kierowana jest do właściwego sądu dla miejsca zamieszkania pozwanego.

Ostatnim rozwiązaniem będzie zlecenie sprawy swojemu prawnikowi, który będzie współpracował przy prowadzeniu sprawy sądowej z „lokalnym” prawnikiem, który ma swoją kancelarię w miejscowości, w której ma miejsce zamieszkania dłużnik / pozwany. Odbędzie się to w ten sposób, że prawnik obsługujący sprzedawcę udzieli substytucji (pełnomocnictwa dalszego) „lokalnemu” prawnikowi.

Aby umożliwić skorzystanie z „substytucji” w pełnomocnictwie musi wynikać z treści pełnomocnictwa (art. 106 kodeksu cywilnego). Wystarczy przykładowo taki zapis: „Niniejsze pełnomocnictwo upoważnia do udzielenia substytucji.”. Zgodnie z art. 106 k.c., „Pełnomocnik może ustanowić dla mocodawcy innych pełnomocników tylko wtedy, gdy umocowanie takie wynika z treści pełnomocnictwa, z ustawy lub ze stosunku prawnego będącego podstawą pełnomocnictwa„, w związku z czym, ustanowienie dalszego pełnomocnictwa z pominięciem dyspozycji ustawowej jest nieważne.

Jeśli chodzi o adwokatów i radców prawnych to przepisy procesowe przewidują pewne ułatwienie – zgodnie z art. 91 pkt 3 k.p.c. – udzielone adwokatowi lub radcy prawnemu pełnomocnictwo procesowe, z samego prawa upoważnia do udzielenia substytucji innemu adwokatowi lub radcy prawnemu. Należy podkreślić, że udzielenie dalszego pełnomocnictwa powoduje, iż substytuta oraz stronę łączy taki sam stosunek, jaki łączy stronę i pełnomocnika (wynika to m.in. z art. 106 k.c.). Udzielenie pełnomocnictwa dalszego oznacza zatem, że strona ma dwóch  równorzędnych pełnomocników procesowych – pełnomocnika i pełnomocnika dalszego (uchwała składu siedmiu sędziów – zasada prawna – z dnia 23 kwietnia 1938 r., C.III. 1140/35, Zb.Urz. 1938, poz. 471). Wynikają z tego dalsze konsekwencje, zarówno procesowe (np. w zakresie doręczeń), jak i materialnoprawne (np. w zakresie odpowiedzialności obligacyjnej wobec mocodawcy).

Warto też wiedzieć, że powszechnie przyjmuje się, że aplikant adwokacki czy radcowski nie może być pełnomocnikiem substytucyjnym; aplikant może być jedynie zastępcą procesowym adwokata lub radcy prawnego. Czym innym bowiem jest tzw. substytucja (a więc udzielenie pełnomocnictwa dalszego przez adwokata innemu adwokatowi), a czym innym upoważnienie aplikanta do zastępowania adwokata. W przypadku zastępstwa przez aplikanta zastępca nie uzyskuje statusu pełnomocnika procesowego, gdyż działa jedynie za pełnomocnika (w jego imieniu) i nigdy nie wchodzi w jego miejsce. Zastępca zastępuje adwokata (radcę prawnego), który udzielił mu upoważnienia i jakkolwiek jego czynności wywołują skutek wobec strony, to jednak nie dlatego, że jest jej pełnomocnikiem, lecz dlatego, że działa w imieniu pełnomocnika. Należy również zaznaczyć, że między stroną a zastępcą adwokata nie powstaje węzeł prawny, jaki zazwyczaj poprzedza udzielenie pełnomocnictwa procesowego, w związku z czym zastępca w zasadzie nie ponosi wobec strony odpowiedzialności obligacyjnej; ponosi ją wyłącznie wobec swego mocodawcy. Na marginesie można wskazać, że zanikającym już obyczajem jest zapytanie się patrona aplikanta o to czy wyraża zgodę na udzielenie zastępstwa aplikantowi, którego ma pod swoją pieczą.

Na koniec warto wiedzieć, że po wypowiedzeniu pełnomocnictwa jednocześnie jest wypowiadana substytucja, która wygasa w takim samym momencie co pełnomocnictwo.

 

Foto dzięki uprzejmości stockimages / freedigitalphotos.net

Czas pracy a dojazdy do i z pracy oraz w trakcie pracy

Czas pracy a dojazdy do i z pracy oraz w trakcie pracy

 

W trakcie wykonywania pracowniczych obowiązków pojawić się może problem związany z zaliczeniem przez pracownika dojazdów do i z pracy, a także dojazdów wykonywanych w trakcie pracy, do swojego czasu pracy. Niniejsza kwestia może różnić się w zależności od specyfiki konkretnego stanowiska pracy.

Ustawodawca zdefiniował czas pracy jako czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy. Stosując wykładnię a contrario, w okresie, w którym pracownik nie pozostaje w dyspozycji pracodawcy, czyli może zająć się sprawami pozasłużbowymi, pracownik nie może zaliczyć tego czasu do czasu pracy. W przypadku zatem stacjonarnej pracy wykonywanej w konkretnym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę, dojazdy do i z pracy nie powinny być zaliczane przez pracownika do czasu pracy. W przypadku natomiast wykonywania co do zasady stacjonarnej pracy i wydania dyspozycji przez pracodawcę, by pracownik udał się w konkretne miejsce w celu wykonywania obowiązków pracowniczych, czas dojazdu w to miejsce zaliczyć należy do czasu pracy pracownika. Przykładowo, do czasu pracy zaliczyć zatem należy konieczność przemieszczania się przez górników do miejsca wydobycia węgla pod ziemią lub członka drużyny trakcyjnej z lokomotywowni do miejsca przejęcia lokomotywy i z powrotem.

W orzecznictwie ukształtował się również pogląd na to, czy do czasu pracy należy zaliczać podróże służbowe. W przypadku pracowników wykonujących podróże sporadycznie, czas podróży nie wlicza się do czasu pracy, a jedynie do okresu, od którego uzależniony jest czas potrzebny na wypoczynek pracownika. Odmiennie w sytuacji tzw. pracowników mobilnych (np. przedstawicieli handlowych, serwisantów). W przypadku ich podróży nie sposób w ogóle mówić o podróży służbowej, skoro podróżowanie należy zakwalifikować do podstawowych cech pracy pracownika. W takim przypadku czas podróży należy zaliczyć do czasu pracy.

Odnosząc się do rozpoczęcia czasu pracy przez pracownika mobilnego, to istotne jest ustalenie, czy pracodawca posiada zamiejscową siedzibę. W razie jej braku czas pracy pracownika biegnie od chwili wyjścia z domu, a w przypadku posiadania przez pracodawcę zamiejscowej siedziby czas pracy biegnie od chwili przybycia do klienta, chyba że pracownik wcześniej przybył jeszcze do siedziby pracodawcy.

W przypadku wysłania pracownika przez pracodawcę na szkolenie, pracownikowi pobyt na szkoleniu liczy się do czasu pracy. Do czasu pracy zaliczyć również należy okresy przestoju, przerwy wynikające z przepisów prawa, za które pracownikowi przysługuje prawo do wynagrodzenia, przerwę na karmienie dziecka piersią.

Na marginesie warto wskazać, że często powstaje spór pomiędzy pracodawcą a serwisantami, instalatorami, przedstawicielami handlowymi, itp. o to, czy czas pracy dla tej kategorii pracowników powinien rozpoczynać się z chwilą wyjścia ich z miejsca zamieszkania. W argumentacji przywołuje się wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 10 września 2015 r., sygnatura akt C-266/14, który dotyczył następującej sytuacji: pracownicy hiszpańscy docierali własnymi samochodami do siedziby regionalnej pracodawcy i po przejściu do służbowych samochodów kontynuowali podróż do pierwszego klienta. Pracodawca uważał, że czas pracy rozpoczyna się od momentu dotarcia pracownika do biura regionalnego a po likwidacji tych biur pracodawca arbitralnie uznał, że czas pracy rozpoczyna się od chwili dotarcia pracownika do pierwszego klienta, co było znaczącym pogorszeniem się sytuacji tych pracowników. Natomiast TSUE orzekł, że po likwidacji biur regionalnych czas pracy rozpoczyna się, w tej konkretnej sprawie, od momentu opuszczenia miejsca zamieszkania pracownika w celu dojazdu do pierwszego klienta.

Jednakże ten wyrok TSUE będzie nieprzydatny do interpretacji większości spraw pracowniczych, ponieważ pracodawca zasadniczo będzie posiadał „biuro regionalne”, dlatego też w zasadniczej większości spraw momentem rozpoczęcia pracy będzie chwila pojawienia się pracownika u pierwszego klienta i analogicznie – czas pracy zakończy się z chwilą opuszczenia ostatniego klienta.

 

Foto dzięki uprzejmości SweetCrisis / freedigitalphotos.net