Zakład ubezpieczeń zaniżył odszkodowanie

Zakład ubezpieczeń zaniżył odszkodowanie

Powszechną praktyką zakładów ubezpieczeń jest kwestionowanie wysokości szkody komunikacyjnej.

Ubezpieczyciele także kwestionują wysokość ceny za najem pojazdu zastępczego oraz potrzeby zawarcia takiej umowy.

Czasem zdarza się, że ubezpieczyciel, po wskazaniu odpowiedniej argumentacji zmienia swoje stanowisko i uwzględnia szacunek kosztów przedstawiony przez poszkodowanego, częściej jednak, w celu uzyskania prawidłowej wysokości odszkodowania trzeba zwrócić się z pozwem do sądu. Pomocna w walce sądowej z ubezpieczycielem będzie uchwała Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2003 r., w którym to Sąd Najwyższy wskazał, że odszkodowanie przysługujące od ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej za uszkodzenie pojazdu mechanicznego obejmuje niezbędne i ekonomiczne uzasadnione koszty naprawy pojazdu, ustalone według cen występujących na lokalnym rynku (III CZP 32/03, Legalis nr 57077). To orzeczenie Sądu Najwyższego odnosi się nie tylko do likwidacji skutków samej szkody (wynagrodzenia blacharza, lakiernika, itp.), ale obejmuje też inne konieczne koszty związane z likwidacją szkody, np.: usług holowania uszkodzonego samochodu lub wynajmu pojazdu zastępczego.

Co więcej, sam poszkodowany może poszukać sobie odpowiednie podmioty, które wykonają mu usługi blacharskie, lakiernicze, holowania czy wynajmu samochodu zastępczego. Poszkodowany nie ma też obowiązku szukania najtańszej oferty dostępnej na rynku tych usług.

W wyroku z dnia 25 kwietnia 2002r. (I CKN 1466/99, Legalis nr 55215) Sąd Najwyższy  wypowiedział się w sprawie obowiązku prawidłowej współpracy poszkodowanego z ubezpieczycielem przy likwidacji szkody komunikacyjnej. Sąd Najwyższy stwierdził, że poszkodowany nie ma obowiązku poszukiwania sprzedawców, którzy oferują najniższe ceny. Tylko w przypadku wykazania przez zakład ubezpieczeń nielojalnego postępowania, naruszającego obowiązujące wierzyciela – na podstawie art. 354 k.c. – wymogi współpracy z dłużnikiem przy wykonywaniu zobowiązania, poszkodowanemu można postawić zarzut powiększenia rozmiarów szkody poprzez wybranie oferty z cenami wyższymi niż obowiązujące na danym rynku lokalnym i zlecić stosowną weryfikację wysokości odszkodowania.

Jeżeli więc usługa blacharska, lakiernicza, holowanie uszkodzonego samochodu lub najem samochodu zastępczego nastąpił po cenie rynkowej, a ubezpieczyciel nie udowodnił, że zapłacona stawka była rażąco wyższa od lokalnych cen rynkowych, to zdaniem Sądu Najwyższego nie istnieją żadne podstawy do kwestionowania i pomniejszenia odszkodowania. Jeśli zakład ubezpieczeń kwestionuje wysokość zastosowanych stawek odnosząc się wyłącznie do cen średnich to takie działanie ubezpieczyciela  oznacza nieuprawnione przerzucenie części ciężaru naprawienia szkody na poszkodowanego.

Umowa o zachowaniu poufności

umowa o zachowaniu poufności

Umowa o zachowaniu poufności stosowana jest w przypadkach, gdy strony zamierzają zawrzeć, przykładowo, umowę sprzedaży nieruchomości, umowę sprzedaży udziałów i chcą się zabezpieczyć przed nieuprawionym dostępem do informacji niejawnych, które są wzajemnie pomiędzy stornami wymieniane.

Podstawową zasadą prawa cywilnego jest zasada autonomii woli stron, na którą składa się między innymi swoboda umów, polegająca na swobodzie zawarcia umowy, na dowolnym w zasadzie sposobie kształtowania jej treści, o czym stanowi art. 353(1) k.c. Z tego przepisu wynika, że podmioty mogą korzystać ze swobody umów polegającej na dowolnym kształtowaniu treści zobowiązania, jednakże w granicach wyznaczonych przez przepisy prawne, zasady współżycia społecznego i właściwość (naturę) stosunku prawnego. Dlatego też umowa o zachowaniu poufności może być przez strony kształtowana dowolnie, w ramach przepisów obowiązującego prawa.

Pierwszym ważnym elementem umowy o zachowaniu poufności jest prawidłowe ustalenie przez strony, jaki będzie zakres ochrony przed nieautoryzowanym udostępnieniem informacji poufnych.

Zakres ochrony musi być precyzyjnie sformułowany, gdyż zbyt ogólne zapisy nie będą stanowiły efektywnej ochrony dla żadnej ze stron z punktu widzenia ich ekonomicznych interesów. Co więcej, brak precyzyjnych i jednoznacznych zapisów (np.: zbyt szeroko zakreślony obowiązek zachowania poufności, a więc zastosowanie sformułowań: „w jakiejkolwiek formie”, „w jakikolwiek sposób”, „jakiekolwiek dokumenty strony”, „wszelkie informacje”) może prowadzić do ryzyka manipulowania obowiązkiem zapłaty kary umownej, z i a drugiej strony daje możliwość unikania zapłaty kary umownej z uwagi na zbyt niejednoznaczny zapis obowiązku zachowania poufności.

Drugim z ważniejszych postanowień umowy o zachowaniu poufności jest ustalenie odpowiedzialności stron za naruszenie zakazu nieudostępniania przekazanych informacji poufnych.

Zgodnie z art. 483 k.c. i art. 484 k.c. strona może być odpowiedzialna za niewykonania zobowiązania i sankcją będzie obowiązek uiszczenia kary umownej. Przepis regulujący nakładanie kary umownej (art. 484 k.c.) nie zawiera odniesienia do kwestii istnienia winy dłużnika. Nie oznacza to jednak, że nie mają tu zastosowania ogólne reguły odpowiedzialności wynikające z art. 471 k.c., który wprowadza domniemanie winy dłużnika za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania; od odpowiedzialności dłużnik może zatem zwolnić się, jeśli wykaże, że naruszenie umownych regulacji dotyczących zachowania poufności nastąpiło to z przyczyn, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

Warto też wskazać, że z art. 484 k.c. wynika, iż kara umowna należy się wierzycielowi w zastrzeżonej na ten wypadek wysokości bez względu na wysokość poniesionej przez niego szkody. Z art. 484 k.c. wynika, że szkoda w majątku wierzyciela nie jest konieczną przesłanką dochodzenia kary umownej. Przepis zawarty w art. 483 § 1 k.c. wskazuje, iż „naprawienie szkody” może nastąpić przez zapłatę określonej sumy. To oznacza, że kara umowna ma zrekompensować wszelkie niedogodności wierzyciela, a ich przyczyną jest niewykonanie lub nienależyte wykonanie świadczenia głównego.

 

Czy można egzekwować zobowiązanie naturalne?

egzekucja długu

Jedna z firm egzekucyjnych, nawet po przegraniu sprawy o zapłatę ze względu na przedawnienie roszczenia, dalej nęka dłużników licznymi telefonami i wezwaniami do zapłaty. W odpowiedzi na żądanie zaniechania nękania odpowiada w następujący sposób: „mimo, iż powództwo zostało oddalone z powodu przedawnienia roszczenia, co oznacza brak formalnej podstawy świadczenia, która umożliwiałaby dochodzenia należności poprzez przymusową egzekucję to materialną podstawą prawną świadczenia jest czynność prawna a przedawnienie wierzytelności nie powoduje jej wygaśnięcia, ale zamianę w zobowiązanie naturalne. Wierzyciel zatem może dalej podejmować wszelkie przewidziane prawem kroki w celu realizacji należnego świadczenia, za wyjątkiem przymusowej egzekucji. W szczególności wierzyciel może przekazać informacje gospodarcze do wszystkich lub wybranych biur informacji gospodarczych w Polsce.”.

Czy działanie firmy windykacyjnej jest zgodne z prawem? W sytuacji, gdy nastąpiło przedawnienie roszczenia firma windykacyjna nie ma prawa prowadzenia dalszych działań przymuszających dłużnika do zapłaty długu.

Natarczywe ponawianie wezwania do zapłaty, bez posiadania tytułu egzekucyjnego, jest bezprawne.

Jeśli dłużnik jasno wskazał wierzycielowi, że korzysta z przedawnienia zobowiązania to dalsze nękanie narusza dobra osobiste dłużnika, co może prowadzić w konsekwencji do odpowiedzialności materialnej firmy windykacyjnej.

Działanie firmy windykacyjnej, która niezgodnie z zasadami współżycia społecznego oraz dobrymi obyczajami próbuje wymusić na dłużniku, poprzez nękanie go w różny sposób, spłatę długu, gdy dłużnik zgłosił zarzut przedawnienia lub gdy żądanie zapłaty jest bezpodstawne, jest naruszeniem dóbr osobistych dłużnika.

Zgodnie z art. 117 § 2 k.c. po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia. Tolerowanie dotkliwych dla dłużnika środków nacisku, w postaci wezwań do zapłaty czy też telefonów, mających przymusić go do spełnienia zobowiązania naturalnego (przedawnionego długu), należy uznać za próbę obejścia przez wierzyciela art. 117 § 2 k.c., który stałby się iluzoryczny. Takie działanie wierzyciela jest bezprawne i skutkuje naruszeniem dóbr osobistych dłużnika.

Warto też zaznaczyć, że nieprawidłowe jest powoływanie się firmy windykacyjnej na przepisy ustawy z dnia 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych. Powoływanie się na fakt, iż przepisy ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych nie zawierają zakazu przekazania przez wierzyciela, do biura informacji gospodarczej, informacji o zobowiązaniu przedawnionym, nie oznacza, że takie zachowanie wierzyciela jest zgodne z prawem i nie narusza art. 117 § 2 k.c.

W rezultacie, dłużnik może skutecznie żądać od firmy windykacyjnej zapłaty zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.

 

Zdjęcie: zbiory własne

Czy prywatna opinia rzeczoznawcy ma znaczenie w sprawie sądowej?

Czy prywatna opinia rzeczoznawcy ma znaczenie w sprawie sądowej

Jednym z ważnych elementów prowadzących do wygrania sporu sądowego jest dobre przygotowanie dowodów przed złożeniem pozwu. Jednym z takich dowodów stosowanych w sporach o odszkodowanie, rękojmię, zapłatę, o wady najmowanego lokalu jest prywatna opinia rzeczoznawcy. W opinii prywatnej rzeczoznawca ocenia czy i w jakiej mierze roszczenie przyszłego powoda jest zasadne.

Opinia rzeczoznawcy zamówiona przez jedną ze stron procesu sądowego jest traktowana jako dowód z dokumentów prywatnych. Zgodnie zaś z art. 245 k.p.c., dokument prywatny stanowi dowód tego, że osoba, która go podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie. Oznacza to, że formalna moc dowodowa prywatnej opinii rzeczoznawcy (dokumentu prywatnego), która wyraża się w tym, że zawarte w nim oświadczenie pochodzi od osoby, która złożyła podpis na dokumencie, nie przesądza sama przez się o mocy materialnej dokumentu. Inaczej mówiąc, sąd analizując prywatną opinię rzeczoznawcy automatycznie nie uzna, że stwierdzenia zawarte w opinii są prawdziwe; sąd uzna jedynie, że osoba posiadająca odpowiednie, specjalne wiadomości wyraziła określoną opinię pod którą się podpisała. Prywatna opinia rzeczoznawcy, jako jeden z dowodów wymienionych w Kodeksie postępowania cywilnego, jest w ten sam sposób oceniana jak wszystkie inne przedstawione przez strony dowody i może stanowić podstawę ustaleń faktycznych i wyrokowania.

Wskazać należy, że zgodnie z jednolitą linią orzeczniczą, prywatna opinia biegłego – choćby był nim nawet biegły sądowy – sporządzona na polecenie którejkolwiek strony procesu sądowego i przedstawiona do akt sądowych jest tylko traktowana jako dobrze sporządzone i umotywowane stanowisko strony z uwzględnieniem wiadomości specjalnych. Warto pamiętać, że prywatna opinia rzeczoznawcy nie korzysta z domniemania zgodności z prawdą zawartych w niej twierdzeń (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 kwietnia 2002 r. I CKN 92/00, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2007 r., II CSK 77/07, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 2010 r. I CSK 199/09, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 czerwca 2011 r., V CSK 382/10).

Twierdzenia zawarte w prywatnej opinii rzeczoznawcy (dokumencie prywatnym) będzie traktowana jako dowód stwierdzający prawdziwe stwierdzenia jedynie, gdy strona przeciwna do strony dołączającej do akt sprawy tę opinię przyzna, iż ustalenia tej opinii są prawdziwe (art. 229 k.p.c.) albo nie zaprzeczy prawdziwości opinii prywatnej (art. 230 k.p.c.).

Warto też wiedzieć, że kodeks postępowania cywilnego nie przewiduje dowodu z pozasądowych oświadczeń rzeczoznawców a zatem dołączenie prywatnej opinii rzeczoznawcy musi wiązać się z wnioskiem o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego powołanego przez sąd rozpoznający sprawę.

Prywatna opinia rzeczoznawcy (nawet jeżeli została sporządzona przez osobę mająca uprawnienia biegłego wpisanego na listę biegłych sądowych) nie może zastępować przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego sądowego.

 

Foto dzięki uprzejmości Sira Anamwong / freedigitalphotos.net

Nieuczciwe przejmowanie pracowników i klientów

nieuczciwe przejmowanie pracowników i klientów

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji definiuje szereg czynów będących działaniami sprzecznymi z prawem lub dobrymi obyczajami, działaniami, które mogą zagrażać lub naruszać interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Przykładem takiej nieuczciwej konkurencji jest nieuczciwe przejmowanie pracowników i klientów.

Na początku trzeba zastrzec, że nie każde przejmowanie pracowników i klientów będzie uznane za działanie nieuczciwej konkurencji. Samo składanie ofert nie będzie uznane za działanie nieuczciwej konkurencji. Natomiast przejawem nieuczciwego działania będzie: nakłanianie osób świadczących na rzecz przedsiębiorcy pracę na podstawie stosunku pracy lub innego stosunku prawnego do niewykonania lub nienależytego wykonania umowy w celu przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim albo szkodzenia przedsiębiorcy. Czynem nieuczciwym jest także nakłanianie klientów kontrahenta oraz innych osób do niewykonania lub nienależytego wykonania, a także rozwiązania umowy.

Aktywne nakłanianie

Działanie nieuczciwego konkurenta musi przybrać odpowiednią formę aktywnego nakłaniania. Nakłanianiem będzie działanie polegające na namowach kierowanych do pracowników / klientów przedsiębiorcy, które mają prowadzić do nieuczciwej zmiany umów wiążących te podmioty z przedsiębiorcą. Nakłanianiem nie będzie sugestia, wskazówka, lecz przekonywanie oraz wpływanie na podjęcie decyzji przez pracownika / klienta przedsiębiorcy. Nakłanianie musi być jednoznaczne; przykładem będzie korespondencja sprawcy z klientem przedsiębiorcy oczerniająca tego przedsiębiorcę i proponująca przejęcie kontaktu lub przygotowanie dla pracownika wypowiedzenia umowy o pracę. Ogólnie mówiąc, nakłanianie ma naruszyć więź wiążącą przedsiębiorcę z pracownikiem / klientem przedsiębiorcy. Nakłanianie musi też mieć cel: przysporzenie sobie lub innej osobie korzyści lub zaszkodzenie interesom przedsiębiorcy. Nakłanianie musi być skierowane do co najmniej jednego pracownika przedsiębiorcy lub też do dwóch i więcej klientów przedsiębiorcy (art. 12 ust. 2 ustawy o zakazie nieuczciwej konkurencji mówi o „nakłanianiu klientów przedsiębiorcy lub innych osób„; nie będzie więc czynem nieuczciwej konkurencji nakłanianie tylko jednego klienta przedsiębiorcy, gdyż przepis używa liczby mnogiej).

Cel: przysporzenie korzyści lub wyrządzenie szkody

Nakłanianie musi być celowe. Aby uznać, że został popełniony czyn nieuczciwej konkurencji konieczne jest ustalenie, że działalnie nieuczciwego konkurenta miało za cel przysporzenie sobie lub osobie trzeciej korzyści lub też miało prowadzić do wyrządzenia szkody przedsiębiorcy. Nie jest przy tym istotne czy cel został faktycznie zrealizowany, wystarczy działanie „w celu” przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody. Jeśli ostatecznie klient przedsiębiorcy, mimo namów sprawcy, nie przyniosło oczekiwanego skutku, to nie oznacza, że mimo wszystko działanie to nie było nieuczciwe i nie może podlegać sankcjom. Rozstrzygające znaczenie ma motywacja sprawcy a nie osiągnięty finalnie cel.

Związek przyczynowy pomiędzy nakłanianiem a zakłóceniem stosunków umownych

Pomiędzy działaniem sprawcy (np.: namawiającego do niewykonania lub nienależytego wykonania umowy z przedsiębiorcą) i niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem umowy przez pracownika lub kontrahenta przedsiębiorcy musi istnieć związek przyczynowo- skutkowy. Taki związek będzie istniał gdy nieuczciwy konkurent będzie przygotowywał wypowiedzenia umów pomiędzy przedsiębiorcą a jego odbiorcami, taki też związek przyczynowy będzie istniał, gdy przedstawiciel konkurencyjnej spółki nakłaniając pracownika do złożenia wypowiedzenia umowy o pracę doprowadzi do pozyskania tego pracownika, który rozwiąże ze swoim dotychczasowym pracodawcą umowę o pracę i przejdzie do innego pracodawcy.

Uczciwe przejmowanie pracowników i klientów

Przy ocenie czy doszło do czynu nieuczciwej konkurencji bardzo ważne będzie ustalenie czy działanie sprawcy było właśnie nieuczciwe. Uczciwe przejęcie pracowników lub klientów musi opierać się wyłącznie na atrakcyjności przygotowanej oferty: lepszego wynagrodzenia dla pracownika, niższych cen dla odbiorców usług lub wyższej jakości towarów dla kupujących.

Natomiast nieuczciwym będzie działanie polegające na zniechęceniu dotychczasowych klientów do przedsiębiorcy (np. przez rozpowszechnienie wiadomości dotyczących jego niekorzystnej sytuacji finansowej, niskiej jakości produktów czy braku profesjonalizmu), czy też zobowiązywanie się do zapłacenia kar umownych za klientów, którzy rozwiążą umowę z przedsiębiorcą. Innym przykładem nieuczciwości będzie odejście od przedsiębiorcy pracownika, który podjął działalność gospodarczą na własny rachunek i który kieruje swoje oferty do klientów byłego pracodawcy, jednocześnie namawiając do rozwiązania umów wiążących ich z byłym pracodawcą.

Sankcje za popełnienie czynu nieuczciwej konkurencji

Fakt popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji uzasadnia odpowiedzialność odszkodowawczą sprawcy. Zgodnie z art. 18 ust. 1 pkt 4 ustawy o zakazie nieuczciwej konkurencji, w razie dokonania czynu nieuczciwej konkurencji przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych. Sformułowanie to odsyła do treści art. 415 k.c., czyli do przepisów regulujących odpowiedzialność odszkodowawczą. Przesłankami odpowiedzialności są zatem: wystąpienie szkody, bezprawność działania oraz związek przyczynowy między szkodą a tym działaniem. Wysokość odszkodowania można wyliczyć jako porównanie przychodów przedsiębiorcy sprzed okresu działań niekonkurencyjnych wobec okresu po działaniach sprawcy czynu nieuczciwej konkurencji; czasem będzie konieczne powołanie biegłego, który ustali rzeczywistą wartość szkody.

Poza żądaniem odszkodowania, przedsiębiorca może wnieść o zobowiązanie sprawcy do zaniechania niedozwolonych działań w postaci nakłaniania dalszych klientów i pracowników przedsiębiorcy do rozwiązywania umów w celu przysporzenia sobie korzyści.

 

Foto dzięki uprzejmości: Sira Anamwong / freedigitalphotos.net

Zadośćuczynienie od Gminy za złamanie nogi na drodze gminnej

złamana noga

Klientka udając się pieszo do pracy poślizgnęła się i upadła. Upadek doprowadził finalnie do złamania podudzia wraz ze stawem skokowym. Przyczyną wypadku było występujące oblodzenie i zaśnieżenie drogi. W miejscu upadku nie było możliwości by iść chodnikiem, ze względu na jego niewystępowanie. Klientka przez blisko 2 miesiące była niezdolna, by prawidłowo funkcjonować, w tym by świadczyć pracę.

Miejsce, w którym doszło do wypadku jest drogą gminną, w związku zatem z brzmieniem art. 20 pkt 4 i art. 19 ust. 2 pkt 4 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych podmiotem odpowiedzialnym do utrzymania prawidłowego stanu nawierzchni w tym miejscu był Wójt Gminy. Następnego dnia po wypadku klientka przeprowadziła rozmowę telefoniczną w Urzędzie Gminy informującą o złamaniu nogi oraz o śliskiej nawierzchni w miejscu wypadku, po czym usłyszała, iż Urząd wkrótce wyśle kogoś w to miejsce i w niedługi czas później stosowne służby uprzątnęły miejsce zdarzenia. Mając powyższe na uwadze, a także brzmienie art. 3 ust. 2 pkt 11 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, poczuwanie się przez Gminę do odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie, czyli wina, nie budzi wątpliwości.

Klientka domagała się od Gminy zapłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w kwocie kilku tysięcy złotych. Klientka była ubezpieczona w PZU Życie S.A., które stwierdziło, że poniesiony przez nią uszczerbek na zdrowiu wyniósł 3%. Uwzględniając stanowisko orzecznicze sądów powszechnych, w szczególności sądów apelacyjnych, przyjęło się w ostatnich latach, że sądy wyliczają wartość 1% uszczerbku na zdrowiu na kwotę ok. 2.500 zł, natomiast w apelacji warszawskiej kwota ta przewyższa 3.000 zł (dane za: http://jakuzyskacodszkodowanie.pl/zadoscuczynienie-za-1-uszczerbku-na-zdrowiu-w-swietle-orzecznictwa-sadow-apelacyjnych-w-2015-r/). Klientka domagała się symbolicznego zadośćuczynienia w świetle poniesionego uszczerbku proponując polubowne i ugodowe rozwiązanie, bez woli procesowania się z Gminą przed sądem powszechnym. Klientka nie domagała się od Gminy odszkodowania, pomimo poniesionych kosztów leczenia i rehabilitacji, ze względu na uzyskanie świadczenia ubezpieczeniowego z tytułu poniesionych szkód. W trakcie rozmów ugodowych klientka zaproponowała, że zrezygnuje z dochodzenia innych roszczeń, o których mowa w kodeksie cywilnym, związanych z opisywanym zdarzeniem.

W tej sprawie warto zwrócić uwagę na wejście w życie, w dniu 1 czerwca 2017 r., nowelizacji ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, która wprowadziła art. 54a, umożliwiający zawarcie ugody przez jednostkę samorządu terytorialnego w sprawach cywilnoprawnych przy jednoczesnej analizie zasadności żądań, przewidywanego czasu trwania oraz kosztów postępowania sądowego.

Sprawy z tytułu zadośćuczynień, ze względu na konieczność posiłkowania się opiniami biegłych, należą z reguły do najdłużej trwających postępowań i jednocześnie dość kosztownych. Koszty postępowania (czyli m.in. koszt opinii biegłego, koszty zastępstwa procesowego) w sprawie ponosi co do zasady przegrywający sprawę.

W świetle przedstawionego stanu faktycznego nie może budzić wątpliwości odpowiedzialność gminy za poniesiony uszczerbek na zdrowiu przez klientkę. W przypadku skierowania sprawy do sądu klientka mogłaby domagać się zadośćuczynienia w kwocie ok. kilkunastu tysięcy złotych (tak jak to wynika z przeciętnych kwot przyznawanych z tytułu uszczerbku w apelacji warszawskiej). Do tego doliczyć należy koszty co najmniej jednej opinii biegłego oraz koszty zastępstwa procesowego, które łącznie wyniosą kilka tysięcy złotych.

Uwzględnić również należy, że zgodnie z pkt 162 załącznika do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania przy ustalaniu tego uszczerbku oraz postępowania o wypłatę jednorazowego odszkodowania, przyjmuje się procentowo, iż uszczerbek poniesiony przez klientkę kształtuje się w przedziale 1-15%. Co częste, zakłady ubezpieczeń wyceniają co do zasady własną odpowiedzialność na mniejszą, zatem jest dość prawdopodobne, iż ewentualna opinia biegłego uzyskana w trakcie procesu sądowego oszacowałaby procentowy uszczerbek na zdrowiu jako wyższy niż 3%, w związku z czym roszczenie klientki wobec Gminy znacznie zwiększyłoby się.

Opracował: adwokat Marcin Moj i adwokat Marcin Hołówka

Foto dzięki uprzejmości: Ben Schonewille / freedigitalphotos.pl

Przejęcie działki pod drogę po podziale nieruchomości

Przejęcie działki pod drogę po podziale nieruchomości

             W związku z prowadzeniem przez Skarb Państwa lub podmioty samorządowe inwestycji służących celom publicznym (np. budowa dróg) zdarza się, że koniecznym jest przejmowanie działek stanowiących własność osób prywatnych. Najczęściej dzieje się to poprzez wywłaszczenie. Przepisy ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (dalej jako „u.g.n.”) przewidują również inny tryb przejęcia działek, który jest stosowany wyłącznie w chwili, gdy właściciel nieruchomości (lub użytkownik wieczysty) występuje z wnioskiem o jej podział.

Przejęcie części działki na cele publiczne przy jej podziale

Z chwilą wydania decyzji administracyjnej zatwierdzającej podział nieruchomości określona działka może przejść z mocy prawa na własność podmiotu publicznego, ale jedynie w celu wykorzystania tej działki na utworzenie lub poszerzenie drogi publicznej (gminnej, powiatowej, wojewódzkiej lub krajowej). Przejście prawa własności odbywa się automatycznie, z chwilą uprawomocnienia się decyzji zatwierdzającej podział nieruchomości, zatem żadne inne decyzje (np. wywłaszczające) nie muszą zostać wydane. Warunkiem, który musi spełnić się, by zawrzeć w decyzji o zatwierdzeniu podziału nieruchomości rozstrzygnięcie dotyczące przejścia działki na podmiot publiczny jest przeznaczenie działki pod drogę publiczną w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub w decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Modelowo, w decyzji zatwierdzającej podział nieruchomości i zawierającej rozstrzygnięcie co do przejęcia działki przez podmiot publiczny powinny znaleźć się 3 elementy:

  1. Dane dotyczące przejmowanej działki pod drogę publiczną (jej numer, powierzchnię, przeznaczenie),
  2. Akt prawny, z którego wynika, że działka może być przeznaczona pod drogę publiczną (plan przestrzenny lub decyzja),
  3. Informacja o skutkach przejścia z mocy prawa działki na rzecz podmiotu publicznego i wskazanie podmiotu, który nabył prawo własności.

Po uprawomocnieniu się decyzji o podział nieruchomości organ powinien złożyć do właściwego wydziału ksiąg wieczystych wniosek o ujawnienie w księdze wieczystej praw podmiotu publicznego do działek, na których ma powstać droga (w formie ostrzeżenia o niezgodności stanu prawnego ze stanem rzeczywistym). Następnym krokiem powinno być utworzenie nowej księgi wieczystej dla działki przejętej przez podmiot publiczny. Przejście prawa własności następuje jednak nie z chwilą założenia nowej księgi wieczystej lecz z chwilą, gdy decyzja o podziale nieruchomości stała się ostateczna.

Odszkodowanie za utraconą działkę

Opisane postępowanie organów może zostać opisane jako quasi-wywłaszczające. Z tej przyczyny podmiot prywatny, na podstawie którego wniosku dzielono nieruchomość, ma prawo do uzyskania odszkodowania za utraconą działkę, o czym stanowi art. 98 ust. 3 u.g.n. Przepis ten wskazuje, że w pierwszej kolejności pomiędzy byłym właścicielem (użytkownikiem wieczystym) a właściwym organem powinny toczyć się uzgodnienia w kwestii wysokości należnego odszkodowania. Przeprowadzenie tego etapu jest niezbędne, by przejść ewentualnie do drugiej fazy. Podczas uzgodnień powinien zostać co najmniej sporządzony protokół zawierający stanowisko obydwu stron. Pamiętać należy, że procedurę dotyczącą uzgodnień można rozpocząć najwcześniej w chwili, gdy decyzja o podziale nieruchomości stanie się ostateczna.

Jeśli strony (byli właściciele działki i organ administracji) nie osiągną porozumienia na etapie uzgodnień, to były właściciel powinien złożyć odrębny wniosek, w którym powinien zażądać ustalenia i wypłacenia odszkodowania na zasadach obowiązujących przy wywłaszczaniu nieruchomości. Z tej przyczyny, że takich sprawach w sposób odpowiedni stosuje się przepisy o wywłaszczeniu, to na etapie złożenia odrębnego wniosku o ustalenie i wypłacenie odszkodowania już nie będzie możliwe zawarcie ugody pomiędzy stronami. Ponadto obowiązkowym będzie przeprowadzenie rozprawy administracyjnej. Organ, w drodze odpowiedniego stosowania przepisów o wywłaszczeniu, będzie musiał ustalić wysokość odszkodowania. W tym celu organ administracji powoła rzeczoznawcę majątkowego, którego zadaniem będzie sporządzenie opinii zawierającej wartość przejętej przez podmiot publiczny działki. Opierając się o wyliczania biegłego rzeczoznawcy organ administracji wyda decyzję o odszkodowaniu, na podstawie art. 129 ust. 5 pkt 1 u.g.n., w której zawrze informację o wysokości należnego odszkodowania. Jeśli były właściciel jest niezadowolony z wysokości odszkodowania to na taką decyzję przysługuje mu odwołanie, a następnie skarga do sądu administracyjnego. Podstawą zaskarżenia powinny być przepisy dotyczące sposobu opracowywania przez biegłego opinii stanowiącej podstawę do wyceny przejętej działki. Skarżąc decyzję do sądu administracyjnego strona musi liczyć się z koniecznością dokonania opłaty od skargi w postaci wpisu stosunkowego, czyli procentowo wyliczonej kwoty od szacowanej wartości działki. Samo odszkodowanie jest wypłacane w formie pieniężnej albo w formie przekazania byłemu właścicielowi za jego zgodą nieruchomości zamiennej (i dopłaceniu ewentualnej różnicy wartości nieruchomości).

Brak przedawnienia, odszkodowania można dochodzić za „dawne” wywłaszczenia

Warto również wskazać, że zgodnie z poglądami orzecznictwa uprawnienie do dochodzenia odszkodowania z tytułu opisywanego przejęcia działki pod drogę publiczną nie ulega przedawnieniu. Orzecznictwo zwraca również uwagę, że były właściciel posiada prawo do przelewu wierzytelności (prawa do dochodzenia odszkodowania z tytułu utraconej działki) na rzecz innego podmiotu (osoby trzeciej).

 

Opracował: adwokat Marcin Moj

Foto dzięki uprzejmości: sakhorn38 / freedigitalphotos.net